poniedziałek, 22 września 2014

Niespokojny człowiek Hennig Mankell



Niespokojny człowiek to ostatnia część cyklu, której bohaterem jest Kurt Wallander. Wprawdzie w 2013 roku wydane zostało w Polsce opowiadanie Ręka, ale to właśnie wyżej wymienioną powieścią Hennig Mankell kończy serię o słynnym detektywie.

WAB



Po wielu latach służby szwedzkiemu komisarzowi zdarza się wpadka, efektem której jest urlop. Zamiast cieszyć się odpoczynkiem, nowo nabytym domem i wymarzonym psem, zajmuje się zaginionym przyszłym teściem córki.


Sprawa, jak zwykle, okazuje się dużo bardziej skomplikowana i niejednoznaczna. Zamieszane w nią są służby wywiadowcze Rosji i Stanów Zjednoczonych, a źródła sięgają czasów zimnej wojny. Do samego niemal końca nie wiadomo kto i dla kogo szpiegował. Natomiast Kurt Wallander sporo podróżuje, nie tylko po Szwecji, aby znaleźć odpowiedzi na dręczące go pytania. Śledztwo, które prowadzi jest nieoficjalne i prywatne.  Jak sam stwierdza, pewnie nie wziąłby się za sprawę, gdyby nie fakt, że dotyczy jego córki i wnuczki. 


W  tym tomie znajdziemy swego rodzaju podsumowanie życia Kurta Wallandera. Ale nie ma tutaj zbyt wielu powrotów do przeszłości, Mankell skupił się na efektach i konsekwencjach decyzji podjętych wcześniej. I to niekoniecznie tylko przez samego bohatera, ale na przykład również przez jego kobiety.


Historia ciekawa, zakończenie zaskakujące. Czyta się szybko i płynnie. Przy okazji sporo ciekawostek dotyczących pozycji Szwecji w trakcie zimnej wojny. Praktycznie same plusy, bo nudzić się nie ma kiedy, pomimo że książka ma prawie 600 stron.

Wpis bierze udział w wyzwaniach: Bibliotecznym, Czytamy literaturę amerykańską i Historia z trupem.

poniedziałek, 15 września 2014

Wiersze dla najmłodszych Jan Brzechwa

 
Wydawnictwo Zielona Sowa

Wydawnictwo: Zielona Sowa
Okładka: twarda piankowa 
Wymiary: 208x208 
Ilość stron: 20


Wiersze dla najmłodszych Jana Brzechwy to zbiór krótkich rymowanek o zwierzętach. Znajdziemy tutaj dzika, który jest dziki i zły, lisa, który ma rudego ojcia i dziadka. A także małpę, strusia, wilka, panterę czy lwa. 

Wydanie jest kolorowe i posiada duże obrazki. Bardzo łatwo można malucha nauczyć rozpoznawać zwierzęta i nie ma on problemów ze wskazaniem słonia czy żółwia. Przy okazji można pokazać, jakie dźwięki wydaje dane zwierzę.

Wymiary książeczki są odpowiednie dla małych rąk dziecka. Nie ma problemów z manewrowaniem nią i przewracaniem kartek. 

Doskonała zabawa dla malucha i świetne wspomnienie z dzieciństwa dla dorosłego. Bo przecież samych wierszyków Jana Brzechwy nie ma co recenzować. Trzeba czytać i już.



sobota, 13 września 2014

Para w ruch Terry Pratchett

Terry Pratchett to autor, po którego bardzo chętnie sięgam. Szczególnie do gustu przypadły mi jego książki ze Świata Dysku. Staram się na bieżąco czytać każdą nową pozycję, która się pojawia na polskim rynku. A i w oryginale tego autora czyta się wyśmienicie.

Prószyński i S-ka
Sięgając po Parę w ruch od początku wiedziałam, że mogę się spodziewać genialnego humoru, niezwykłej zabawy słowem, interesujących nawiązań i skojarzeń oraz ciekawej historii. Nie zawiodłam się. Tym razem poznajemy historię powstania kolei w Świecie Dysku. Akcja rozpoczyna się w miejscowości Sto Lat, gdzie młody Dick Simnel opanowuje parę.

Od tego momentu wydarzenia toczą się szybko. Nowy wynalazek nie może przecież ujść uwagi Vetinariego. W związku z tym przebiegły władca Ankh-Morpork zleca Moistowi von Lipwigowi nietypowe zlecenie. A ten lubiąc cieszyć się życiem, oferty nie odrzuca. Jak się okazuje nie będzie ono takie proste, gdy Żelazna Belka (wynalazek pana Simnela) ruszy na podbój świata.

Zabawy językowe, nieprzewidziane zdarzenia, zwroty akcji, szybkie gobliny i wychodzące z podziemi zbuntowane krasnoludy to tylko część atrakcji, które przygotował Terry Pratchett w swojej książce. Nie zabrakło tutaj też przewrotów królewskich, walki na topory, podpaleń i szybkiej jazdy Żelazną Belką.

Czasami żałuję, że nie orientuje się lepiej w świecie polityki czy wydarzeń w Wielkiej Brytanii, ponieważ nie jestem w stanie wychwycić wszystkich aluzji i nawiązań do współczesnych sytuacji w tym kraju. Chociaż już to, co udało mi się zauważyć, sprawia, że mój podziw dla kunsztu Pratchetta jeszcze bardziej wzrasta.


Jeśli czytaliście książki z serii Świata Dysku, to bardzo polecam Parę w Ruch. Jeśli do tej pory nie mieliście styczności z tym autorem, to zachęcam to rozpoczęcia przygody od Koloru Magii

Wpis bierze udział w wyzwaniu: Czytamy fantastykę.

niedziela, 7 września 2014

Do przeczytania cz.3 - podsumowanie

Ostatnio zerknęłam na swój wpis dotyczący stosiku książek, które zaplanowałam przeczytać. Okazało się, że już wszystko leży przeczytane. Kolejne pozycje już zgromadzone, a nic na ten temat nie napisałam na blogu.



Nie obyło się bez drobnych zmian. Jak to zawsze bywa, ktoś przyniesie fajną książkę, ale chce ją zaraz dalej puścić w świat czytelników, a to portfel otworzy się w księgarni. Muszę jednak przyznać, że tym razem udało mi się pozostać w kręgu tych samych pisarzy, tylko przeczytać inne tytuły niż zaplanowałam.

I tak zamiast Białej gorączki Jacka Hugo-Badera wpadł mi w ręce Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak. Świetnie napisany reportaż z wyprawy Jacka Berbeki, Jacka Jawienia, Krzysztofa Tarasiewicza po ciała zmarłych tragicznie podczas zimowego ataku na Broad Peak w 2013 roku Tomasza Kowalskiego i Macieja Berbeki. Książka wywołała wiele kontrowersji w świecie himalaistów, ale o tym więcej będzie w konkretnym wpisie.

Zamiany dokonałam również jeśli chodzi o Terrego Pratcheta. Zamiast Spryciarza z Londynu przeczytałam Para w ruch. Świat Dysku jak zwykle mnie wciągnął. 

Natomiast rozczarowała mnie trylogia policyjna Leifa GW Perssona (Między tęsknotą lata a chłodem zimy, Swobodny upadek jak we śnie, W innym czasie w innym życiu), chociaż im dalej w las tym było lepiej. Jednak po lekturze Umierającego detektywa miałam większy apetyt. Czegoś innego spodziewałam się też po Futbolu obnażonym napisanym przez podobno anonimowego piłkarza Premiere League. Szwedzki kryminał tym razem uratował Hennig Mankell Niespokojnym człowiekiem.

Emocje zapewnił mi Maxime Chattam Obietnicą mroku, a Simon Beckett doprawił Szeptami zmarłych.

Klasyka za to to klasyka. Tutaj ciężko o rozczarowanie. Zarówno Dracula Brama Stokera, jak i Morderstwo na Rue Morque Edgara Alana Poe podniosły poziom tej części Do Przeczytania. Pozytywne odczucia wzbudziła we mnie noblistka Alice Munro i jej Za kogo ty się uważasz oraz Kobiety i dziewczęta.

Gustaw Herling-Grudziński utrwalił mi się w pamięci ze swoim Innym światem i chociaż dobrze ją wspominam, to jakoś miałam opory, żeby sięgnąć po coś tego autora. Jednak Wędrowiec cmentarny to świetne opowiadanie i całe szczęście, że trafiło w mojego ręce. 

Jeszcze małe podsumowanie wyzwań czytelniczych, w których biorę udział:

Od czerwca dołączyłam do Wyzwania bibliotecznego, bo nie ma co ukrywać biblioteki to moje główne źródło zdobywania książek (sześć wpisów). Bardzo wygodne i ekonomiczne. Korzystam z fantastycznie moim zdaniem zaopatrzonej Biblioteki Miejskiej w Łebie, do której zapraszam turystów w wakacje. Zaglądam również do Biblioteki Wojewódzkiej w Gdańsku, która na przestrzeni kilku ostatnich lat zrobiła się o wiele bardziej przyjazna dla czytelnika. Szczegóły dotyczące wyzwania można znaleźć TUTAJ.

Wyzwanie dotyczące literatury Ann Rice zostało zamknięte. Nie zdążyłam nic tej autorki w tym czasie przeczytać. Ciągle czeka na półce na swoją kolej.

Czytamy fantastykę - od ostatniego podsumowania udało mi się zapisać w tym wyzwaniu dwa wpisy. Skromnie. Szczegóły dotyczące wyzwania można znaleźć TUTAJ.

Historia z trupem - w książkach, które czytam w ostatnim czasie, co chwilę pojawiają się trupy, co zaowocowało siedmioma wpisami na blogu.Szczegóły dotyczące wyzwania można znaleźć TUTAJ.

Czytamy literaturę amerykańską - dotyczy nie tylko autorów pochodzących ze Stanów Zjednoczonych, ale również miejsca akcji lub nawiązań do USA. Dorzuciłam cztery wpisySzczegóły dotyczące wyzwania można znaleźć TUTAJ.

To były intensywne trzy miesiące pod kątem czytelniczym.

 


środa, 3 września 2014

Noc czytania - plenerowa akcja literacka

Noc czytania odbyła się po raz pierwszy w piątek 29 sierpnia 2014 roku na Targu Węglowym w Gdańsku, zorganizowana przez Miasto Gdańsk i Instytut Kultury Miejskiej. O akcji przeczytałam kilka dni wcześniej na dużym portalu czytelniczym i muszę przyznać, że zainteresował mnie pomysł. W ten sposób pojawił się plan na piątkowy wieczór.


Wszystko zaczęło się o godzinie 18. Na dziedzińcu Targu Węglowego rozłożyła się scena Teatru Wybrzeże, która bardzo mocno przypominała plac zabaw. I właśnie dzieciom miała służyć. Akcję bowiem rozpoczęło czytanie książki z serii Chrupek i Miętus Delphine Bournay przez aktorów pobliskiego teatru. Właściwie od początku spektakl zyskał sporo grono młodych słuchaczy, które z minuty na minutę się powiększało. 

Jednocześnie trwał kiermasz książki (dość skromnie, bo zaledwie jedno małe stanowisko, które współdzieliło kilka wydawnictw), warsztaty tworzenia bajkowych masek z Kasią Zacharą i Mikołajem Klejbachem i wymiana książek dla dzieci. Ten ostatniej nie zauważyłam i wiem, że była jedynie z opisu imprezy. Natomiast stoliki, przy których dzieci robiły maski, zamki, talizmany szczęścia były mocno oblegane. Nawet Gałganek się załapał, chociaż on na tym etapie, był zainteresowany przede wszystkim rysowaniem. 

Od początku też można było dorobić się koszulki ze specjalnym nadrukiem (techniką sitodruk). Trzeba było pamiętać, aby zabrać jakąś z domu, ja oczywiście zapomniałam. No nic, następnym razem. Trójmiejscy blogerzy wystawili pyszności, które sprzedawali za grosze. Wyglądały wyśmienicie. Nie próbowałam, bo ledwo co wyszłam z obiadu.

Rozstawione leżaki z pledami umożliwiały czytanie książek i muszę przyznać, że sporo osób się skusiło. Zastanawiam się, jak to wyglądało w późniejszych godzinach, ponieważ około 20 musiałam wracać do domu. 

A co mnie ominęło? Myślę, że wiele: spotkania z autorami (najbardziej interesowała mnie rozmowa o Janie Chriście, czyli twórcy Kajko i Kokosza), projekcja pracy video Joanny Grochockiej Miasta i oczy, pokaz filmu Antena w reżyserii Estabana Sapira, czy wizyta w zaciemnionym namiocie, w którym można było zostawić książki, czasopisma i za pomocą dotyku wybrać coś dla siebie. 


Pomysł literackiej akcji plenerowej Noc czytania bardzo mi się spodobał. To była dopiero pierwsza odsłona, na dodatek nie mogłam uczestniczyć w całym wydarzeniu, a jednak czuję, że może się na stałe wpisać w kalendarium Gdańska. I mam taką nadzieję! A wy chodzicie na tego typu imprezy?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...