poniedziałek, 30 grudnia 2013

Do przeczytania 2014 cz.1

Święta, jak co roku przyniosły kilka prezentów, na które czekałam. Wszystkie świetne i bardzo dziękuję Gwiazdorowi. Jednak najbardziej wyczekiwane to te książkowe. Także od świąt na tapecie u mnie Andrzej Sapkowski i "Sezon burz". Tak dawno pan Andrzej nie wydawał nic, że zaczęłam się martwić, czy coś jeszcze napisze. Nie będę liczyła "Żmiji", o której moim zdaniem lepiej zapomnieć, że została wydana.
WP_000155

Poza tym czeka na mnie "Czarownica z Funtinel" Alberta Wassa. Na półkę trafiła też brakująca w serii "Nadzieja pokonanych" Terrego Goodkinda.
Okres poświąteczny to w moim przypadku wycieczki do bibliotek. Dzięki temu czekają do przeczytania: Hennig Mankell "Nim nadejdzie mróz", "Comedia Infantil", Arnaldur Ingridason "Grobowa cisza", Dean Koontz "Dobry zabójca", Mar Sjowal "Twardziel z Saffle", Tess Gerritsen "Śladem zbrodni", Asa Larsson "Krew, która nasiąkła", Hakan Nesser "Całkiem inna historia".
"Gawędziarz" Vargasa Llosy to jedna z kilku pozycji tego pisarza, które chciałabym w najbliższym czasie przeczytać.
Z takim zapasem mogę spać spokojnie.

czwartek, 19 grudnia 2013

Przeczytane w 2013 roku

Od ponad roku spisuje sobie książki, które czytam. Przede wszystkim dla porządku, ale też z ciekawości, ile ich tak średnio na rok pochłonę.
Rok 2013 pewnie zamknę z liczbą 52 pozycji. Wczoraj skończyłam czytać "Życie Pi", o której chciałabym tutaj napisać, bo bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Liczę na to, że do końca roku przeczytam jeszcze jedną, Neila Gaimana "Nigdziebądź". Czy mi się to uda w tym przedświątecznym rozgardiaszu, a później w czasie świątecznej rodzinnej integracji to się dopiero okaże. Jednak jestem z siebie zadowolona, bo rok ma 52 tygodnie i wychodziłoby, że czytam średnio jedną książkę tygodniowo.
Jak tylko znajdę chwilę, uzupełnię ten wpis o pełną listę przeczytanych pozycji.
Chciałabym w przyszłym roku móc dzielić się tutaj wrażeniami z każdej przeczytanej książki. Będąc jednak realistką, obiecuję sobie, że będzie to co druga pozycja. Moim niedoścignionym wzorem w tym temacie jest pani Aga, która na swoim blogu (Czytam, bo lubię) opisuje niemal wszystkie, jak nie wszystkie książki, które czyta. A czyta ich przeogromne ilości. Zapraszam do poczytania!
A Wy ile czytacie?
Aktualizuję o obiecaną listę książek:
Biblioteka cieni Birkegaard Mikkel
Blade Runner. Czy androidy marzą o elektrycznych owcach? Dick Philip K.
Bursztynowa luneta Pullman Philip
Była raz wojna Steinbeck John
Co nieco o rozwoju dziecka Zawitkowski Paweł
Czarnoksiężnik z Archipelagu Le Guin Ursula K.
Cztery opowiadania. List do ojca Kafka Franz
Dzieci Húrina Tolkien John Ronald Reuel
Futbol jest okrutny Okoński Michał
Georgialiki Pakosińska Katarzyna
Grobowce Atuanu Le Guin Ursula K.
Gulasz z turula Varga Krzysztof
Język niemowląt Hogg Tracy
Kaznodzieja Läckberg Camilla
Księżniczka z lodu Läckberg Camilla
Lalki w ogniu. Opowieści z Indii Wilk Paulina
Latarnik Läckberg Camilla
Lilia w dolinie de Balzac Honore
Magiczny nóż Pullman Philip
Morderca bez twarzy Mankell Henning
Morrigan Olszówka Piotr
Mroczne Materie Pullman Philip
Myszy i ludzie Steinbeck John
Najdalszy brzeg Le Guin Ursula K.
Na marginesie życia Grzesiuk Stanisław
Niemiecki bękart Läckberg Camilla
Odkrywam macierzyństwo Agrawal Preeti
Ofiara losu Läckberg Camilla
O krok Mankell Henning
Pan Lodowego Ogrodu - tom IV Grzędowicz Jarosław
Piąta kobieta Mankell Henning
Nigdziebądź Gaiman Neil
Pierwsza Spowiedniczka Goodkind Terry
Pokuta Rice Anne
Pustynna Włócznia, księga I Brett Peter V.
Pustynna Włócznia, księga II Brett Peter V.
Ruda Sfora Kossakowska Maja Lidia
Śmierć w Breslau Krajewski Marek
Świat według Clarksona Clarkson Jeremy
Sycylijczyk Puzo Mario
Syrenka Läckberg Camilla
Sześć grobów do Monachium Puzo Mario
Trucicielka i inne opowiadania Schmitt Éric-Emmanuel
Tysiąc dni w Toskani De Blasi Marlene
Wademekum szczęśliwego dziecka Ford Gina
Warto karmić piersią I co dalej? Nehring-Gugulska ? Magdalena
Wład Drakula Augustyn Michael
W oczekiwaniu na dziecko Murkoff Heidi E., Mazel Sharon
Wypychacz zwierząt Grzędowicz Jarosław
Zapora Mankell Henning
Związane przysięgą Lackey Mercedes
Życie Pi Martel Yann

wtorek, 17 grudnia 2013

Nowa umiejętność - tydzień 6 Samo_Się

Każdego dnia uczę się świata, który jest dookoła. Wszystko, co mnie otacza jest takie duże, często kolorowe i ciekawe. Cały czas tak mało widziałem i ciągle mnie coś zadziwia.
Oooo, a co to?? mamooooooooooo! Spójrz, chwyciłem swój palec! Szybkoooo, bo zaraz go puszczę!!
WP_000141 (1)
No dobra, muszę spróbować jeszcze raz chwycić....
WP_000133

Chyba trzeba więcej ćwiczyć.
Brzuszki poćwiczone... Mamoooooo! Zobacz, jakie fajne mam stópki:
WP_000147

piątek, 13 grudnia 2013

"Złota księga wesołych bajek. Pouczające opowieści z pogodnym morałem" - dla dzieci?

To pięknie wydany, duży zbiór bajek dla... No właśnie, dla kogo? Z opisu na okładce wynika, że:
 te proste i wesołe bajki od pokoleń rozwijają wyobraźnię, uczą prawd o świecie i bawią zarówno dzieci, jak i dorosłych
To ja chyba jestem wyjątkiem, bo mnie one najpierw zaskoczyły, a w miarę czytania przeraziły. Wprawdzie mojemu pięciomiesięcznemu dziecku obrazki na stronach bardzo się podobają, bo duże, ładne i kolorowe. Głos rodzica również lubi bardzo słuchać. Jedno wiem na pewno: ani ja ani mąż nie będziemy synkowi czytać TYCH bajek.
54147302286KS
Wydawnictwo Buchmann

Może ja ich nie rozumiem, może kiedyś opowieści dla dzieci były inne, ale sami się przekonajcie, oto treść jednej z nich:
 "Pewna mysz wpadła do beczki z winem. W pobliżu przechodził kot. Pomyślał: - Jaka szkoda, że nie jestem głodny! Lecz natychmiast zaświtał mu pewien pomysł i powiedział do myszy: - Wyciągnę cię stamtąd, jeśli obiecasz mi, że pojawisz się zawsze, gdy cię zawołam. Mysz dała słowo, kot uratował ją i pozwolił jej odejść. Kilka dni później kot poczuł wielki głód. Podszedł do mysiej dziury i zawołał mysz, ale ta nie chciała wyjść. - Przecież przysięgałaś, że wyjdziesz, jeżeli cię zawołam! - poskarżył się kot. Mysz odparła: - Kochany, gdy to mówiłam, byłam pijana!". 
Kiedy przeczytałam pierwszą bajkę, myślałam, że to żart i przypadek. Przecież to niemożliwe, takie porządne wydawnictwo, tak pięknie wydana książka. Gdzie te pouczające opowieści, gdzie ten pogodny morał z podtytułu zbioru? A jednak, w prawie w każdej bajce ktoś umiera, a morał nie jest morałem, chociaż próbuje nim być. Niektóre opowieści są bezsensu i po prostu głupie, a zawsze myślałam, że głupich bajek dla dzieci nie ma. Natomiast moje "ulubione" wyrazy: zabij go, zabijcie, trupy, głupi.
Oto kolejny smaczek:
"Pewien złodziej, który był łakomczuchem, srogo odcierpiał to, że dobrał się do ula! Narzekał: - Miód jest pyszny! Ale użądlenie za bardzo boli. Już nigdy się nie połaszę na ten przysmak! Co za przyjemność, przez którą potem trzeba tak strasznie cierpieć?".  

Czy to jest jakiś nowoczesny sposób, aby nauczyć dzieci, że nie powinno się kraść? Czy może chodzi o to, że niektóre przyjemności bolą - tego to ja już nie będę rozwijać, bo wyjdzie mi raczej, że to bajka zdecydowanie dla dorosłych.
Tak mogłabym przytoczyć całą Księgę wesołych bajek, bo każda opowieść zadziwia i niemal fascynuje swoją głupotą. A ja się pytam, kto to czytał i pozwolił wydać? Jedna z koleżanek skomentowała: To chyba jest elementarz przyszłego cwaniaka- łajdaka. Jest to najbliższe prawdy. Widocznie ktoś w wydawnictwie Buchmann miał taki plan.
Podsumowując: nie polecam, a wręcz odradzam! 

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Ulubiona książeczka - tydzień 5 Samo_Się

Jesteśmy i my z Igorkiem, spóźnieni, ale wpisujemy się w 5 tydzień projektu Samo_Się.
Zastanawiam się i właściwie modlę o to, aby Gałganek w przyszłości kochał książki tak jak ja. Czy tak będzie? Trudno w tej chwili przewidzieć. Na pewno staram się mu już teraz pokazać, że książki są fajne. Każdego dnia obowiązkowo czytamy. Niesamowite jest zainteresowanie, które widzę w oczach syna, kiedy słyszy modulowany głos. Najciekawsze są wierszyki - Mały uczy się nowych dźwięków, słucha rymowanek. Zwykle leżymy obok siebie na macie, na plecach. Kiedy zaczynam czytać odwraca do mnie swoją główkę i słucha jak zaczarowany. Dopiero po jakimś czasie zaczyna interesować się książeczką i oglądać obrazki.
W obecnych czasach rynek udostępnia mnóstwo genialnie zrobionych lektur dla najmłodszych, że trochę mnie dziwi, że spada odsetek osób czytających. Trzeba jednak uważać, co się kupuje i zwracać uwagę na treść, ale to już temat na następny wpis.
Igorek póki co zebrał kilka książeczek:
WP_000122
Każdą nową książeczkę trzeba obejrzeć,
WP_000098 (1)
sprawdzić, czy da się ją zjeść,
WP_000109 (1)WP_000088
a na koniec samemu poczytać
WP_000090
WP_000056
Tylko dlaczego nie wychodzi??:)
WP_000057
Któregoś dnia na pewno Igorek sam będzie czytał.

niedziela, 1 grudnia 2013

Minki odrobinki Igorka - tydzień 4 Samo_Się

Za nami kolejny tydzień zabawy z projektem SAMO_SIĘ. Tym razem próbowałam uwiecznić minki Igorka. Miałam tylko jeden mały problem, mój kochany synek, za każdym razem, jak widział obiektyw aparatu lub telefon nagle poważniał albo próbował go zjeść.
Dodatkowo zaczynam wierzyć w Pana Skoka, bo od ponad tygodnia uśmiechnięty Igi zmienił się w lekko marudnego Igiego, który cały czas potrzebuje mieć mamę i tatę tuż obok siebie. A jeszcze lepiej byłoby, gdyby nie przestawali nosić go na rękach.
Ale ale... nie mogłam się poddać i poniżej tygodniowy przekrój przez minki:minkanr1

Na tym nie koniec, mam dla Was jeszcze trochę:
minkanr2
Słodziak robi tak dużo śmiesznych i zabawnych minek, że czasami, patrząc na niego, po prostu zaczynam się śmiać. Moją ulubioną z tego tygodnia jest ta na drugim zdjęciu w prawym dolnym rogu: mały rozbójnik. Wesoło mamy z naszym Gałgankiem.

środa, 27 listopada 2013

Dzień dobry!

Tak sobie myślę, że tęskno mi za dawnym latami. Jak dawnymi? A takimi, w których mnie nawet nie było. Tymi, gdzie kultura była na co dzień.
Ostatnio, spacerując, spotykam starszego pana w zielonej kurtce. Mijam go codziennie raz, a czasami kilka razy. Po jakimś czasie zaczęłam na niego czekać, martwić się, czy ze zdrowiem wszystko w porządku, czy dzisiaj z psem wyjdzie, czy będzie sam przemierzał osiedle. Po jakimś czasie zaczęłam witać pana w zielonej kurtce słowami "Dzień dobry". A on odpowiada ściągając czapkę z daszkiem z głowy "Dzień dobry. Miłego dnia droga Pani.".
Ten gest i słowa od razu przywołują mi na myśl mojego dziadka, który nosił kapelusz i też tak witał się ze znajomymi na ulicy, w sklepie, na korytarzu bloku.
Tak... tęsknie za tamtymi czasami.

niedziela, 24 listopada 2013

Igi lubi, Igi nie lubi - tydzień 3 Samo_Się

Igi lubi (objawy: uśmiech, głośny śmiech, pisk, gigi, które przeszło khykhy, machanie rączkami, nóżkami):
WP_000060
  • widok taty, mamy;
  • leżenie na matce,
  • zjadanie zabawek;
  • słuchać jak rodzice czytają bajki;
  • oglądać (i zjadać) książeczki;
  • szalone zabawy z tatą;
  • spacery w wózku;
  • jazdę samochodem;
  • szalone miny, cmokanie i różne dźwięki;
  • całuski w szyjkę;
  • łaskotanie po brzuszku,
  • robienie rowerka nóżkami;
  • maratony na macie;
  • babcie i dziadków;
  • kąpiel;
  • słuchać Pearl Jam i Metallicę;
  • zjadać własne rączki;
  • rozmówki z kolegami-maskotkami.
Igi nie lubi (objawy: krzywienie, marszczenie, pokrzykiwanie, rzadko płacz):
Igi
  • odkładania do bujaczka-leżaczka lub na matę (jeśli wcześniej był przenoszony na rękach) - w tym tygodniu;
  • bujaczka-leżaczka - w tym tygodniu;
  • noszenia na rękach "na leżąco";
  • zostawać sam, bez rodziców w polu widzenia - w tym tygodniu;
  • leżenia na brzuszku - w tym tygodniu

niedziela, 17 listopada 2013

Pamiątki z dzieciństwa - tydzień 2 Samo_Się

Bardzo lubię zbierać pamiątki. Był czas, że kolekcjonowałam prawie wszystko, skrzętnie wklejałam w pamiętnik bilety, wycinki, rachunki. Mając malucha w domu, człowiek jeszcze bardziej uświadamia sobie, jak ten czas szybko leci. Każdego dnia patrzę na Igorka, a on coraz większy i coraz więcej umie. Od samych narodzin próbuję zatrzymać te ważniejsze momenty. I chociaż synek ma dopiero 4 miesiące, to już tych drobiazgów zebrało się trochę. Na początek ze szpitala przywiozłam nasze identyfikatory.
DSC_9904Mąż w plecaku do dzisiaj nosi kawałek zaschniętej pępowiny (zresztą, aż się boję zapytać, co ma tam jeszcze). Są też oczywiście kartki z gratulacjami z powodu narodzin syna i książeczka "Moje pierwsze pięć lat", ze zdjęciami Annie Leibovitz.  Na bieżąco staram się uzupełniać kolejne kartki - tam notuję, kiedy pojawił się pierwszy świadomy uśmiech, kiedy Igorek zaczął pewnie trzymać główkę, leżąc na brzuszku, ile ważył i mierzył w 3 miesiącu życia. Tam też wpiszę, kiedy wyjdzie mu pierwszy ząbek, wkleję pierwszy rysunek.
DSC_9902DSC_9903Wśród przechowywanych drobiazgów znajdą się również kartki od gości zaproszonych na chrzciny Igorka i małe książeczki od chrzestnych, upamiętniające to wydarzenie. Trzeba je jeszcze uzupełnić i wykleić zdjęciami, ale do tej pory, jakoś nie zebrałam się do wywołania zdjęć. Może wkrótce się zmobilizuję.DSC_9901
Od jakiegoś czasu prowadzę też zeszyt z codziennymi notatkami. Jako że karmię piersią, ważne dla mnie jest, co jem, aby potem szybciej wyłapać produkt, na który Igi może mieć uczulenie. Tam również wpisuje informacje o lekach, jakie Mały brał danego dnia, czy ilości kup. Będzie miał chłopak co czytać, jak dorośnie:)DSC_9885DSC_9886
Dostaliśmy też glinę do odbijania nóżek i rączek. Niestety, zanim Poczta Polska nam ją dostarczyła, ta na tyle zaschła, że można nią było co najwyżej nabić komuś guza a nie coś uwieczniać. Mówi się trudno, jakoś to przeżyjemy lub zakupię nowy zestaw. Za to w 3 miesiącu odrysowałam Gałgankowi stópkę. Wyszła trochę koślawo, bo Igorek postanowił zostać pierwszym biegaczem w okolicy i akurat trenował:)
Krótko przed porodem pogodziłam się z moim drugim "dzieckiem" - aparatem, więc Igi ma trochę zdjęć. Jak już napisałam wyżej, jestem na etapie zbierania się do wywołania. Kilka dni temu udało się chociaż odebrać fotki z sesji noworodkowej, którą zafundowaliśmy Igiemu w 8 dniu jego życia. Oczywiście napatrzeć się nie mogę, jaki on był wtedy malutki, a jaki już teraz duży. Jakie miał ciemne oczka, a jakie miał chudziutkie nóżki i tak dalej i tak dalej...DSC_9908

środa, 13 listopada 2013

Georgialiki - Katarzyna Pakosińska

Zanim zacznę o samej książce, napiszę kilka słów o tym, dlaczego zdecydowałam się ją przeczytać. Od wielu już lat marzyłam o tym, aby wybrać się do Gruzji. Na jednym z międzynarodowych spotkań młodzieży dotyczącym stereotypów wschodu i zachodu, miałam okazję poznać niesamowitych ludzi z tego kraju i zobaczyć kawałeczek ich kultury.

georgialiki-ksiazka-pakosinsko-gruzinska-b-iext13049548

niedziela, 10 listopada 2013

Zabawy z mamą i tatą - tydzień 1 Samo_Się

Zabawy z 4-miesięcznym maluszkiem uświadamiają człowiekowi, że nawet najzwyklejsze i najprostsze czynności - jak przeglądanie się w lusterku, zabawa balonem - mogą sprawić, że dziecko wybuchnie głośnym śmiechem. U nas zabaw jest wiele, ale poniżej pokażę wam, w co bawimy się z Igorkiem najczęściej. I oczywiście co udało się sfotografować. Czasami wymagało to ode mnie sporej gimnastyki, a czasami po prostu wolałam pobawić się z synkiem.
Relacja powstała w ramach Projektu samo_się, o którym pisałam w poprzednim poście: http://rudymspojrzeniemnaswiat.blogx.pl/2013/11/03/blogujaca-mama-i-samo_sie/
Rano najczęściej zaczynamy od przytulanek i łaskotek, co wywołuje głośny i fantastyczny śmiech Igorka. Raz z jednej strony całuski i łaskotki, raz z drugiej. Brzuszka też nie ma co omijać.laskotki1laskotki3laskotki2

Następnie pooglądamy sobie obrazki - specjalnie zrobione dla niemowlaków i noworodków z wykorzystaniem kontrastu czarno-biało-czerwone. Jak widać poniżej mój Gałganek nie tylko lubi oglądać, ale też próbuje zjeść sztywne kartki.
W ciągu dnia nie może zabraknąć i czytania bajek. Byłoby wstyd, gdyby mama polonistka i maniaczka książek nic synkowi nie czytała.
Po południu wraca tata z pracy i zaczyna się znowu zabawa. Poniżej Igorek pokazuje tacie, co potrafi robić z grzechotką. Można nią bardzo mocno potrząsać i już nie wypada z ręki.
Po zabawach z grzechotką przychodzi czas, na wytarganie za włosy i brodę.
Tata też lubi oglądać z Igorkiem obrazki i czytać mu bajki.

A na koniec coś, co tylko z tatą - czyli dużo emocji i zabawa w samolot latający w górę, w dół, w jeden bok i drugi.

Każdy dzień jest pełen różnych zabaw z Igorkiem. Wygląda na to, że sprawiają one nie tylko naszemu Gałgankowi frajdę, ale i nam.

niedziela, 3 listopada 2013

Blogująca mama i Samo_Się

Po kilkudniowym zastanowieniu postanowiłam przyłączyć się do pewnej akcji. Wydaje mi się ciekawa, a i wymusi na mnie pewne urozmaicenia w relacji z Igim. Zachęcam wszystkie blogujące mamy.
Projekt ma 10 etapów, każdy etap trwa tydzień, zaczynając od poniedziałku, 4 listopada. Podczas całego tygodnia lub wybranego dnia w tym tygodniu bawimy się z dzieckiem podług luźnych przemyśleń na dany temat. I tak w pierwszym tygodniu bawimy się uwzględniając temat: Zabawa z mamą i tatą (0-6msc), Wstążka, sznurek, sznurowadło (6-12msc). Wersje zabaw zależą tylko i wyłącznie od Was, drogie Mamy, więc liczę na szeroki wachlarz pomysłów i oryginalności.
Mamy trzy kategorie wiekowe z tego względu, że pierwszy rok malucha jest najbardziej instensywny, jeśli chodzi o rozwój psychiczny i fizyczny:
  1. 0-3 miesięcy – Poznaję świat wokoło.
  2. 3-6 miesięcy – Rosnę i coraz więcej potrafię.
  3. 6-12 miesięcy – Uczę się samodzielności.
Etapy projektu, tygodniami:
Dla pierwszych dwóch grup wiekowych:
1. Zabawa z mamą i tatą.
2. Pamiątka z dzieciństwa- robimy pudełko skarbów, album ze zdjęciami, odbijamy nóżki, raczki itp
3. Niemowlak nie lubi..., niemowlak uwielbia...
4. Minki chłopczyka i dziewczynki (kolaż zdjęć z minkami z tygodnia)
5. Ulubiona książeczka, czyli czytamy dzieciom.
6. Nowa umiejętność w tym tygodniu
7.W tym tygodniu zachwycam się nad..., a nie przepadam za...?
8. Na macie, kocu, łóżku - harce brzuszkowe i nie tylko...
9. Zabawka handmade zrobiona przez rodzica.
10. Poznajemy różnorodne faktury.
Dla dzieci powyżej szóstego miesiąca:
1. Wstążka, sznurek, sznurowadło.
2. Za rączkę, za nóżkę.
3.Papuguję wszystkich wkoło.
4. Skrzynia skarbów.
5. Pokaż, Kotku, co jest w środku.
6. Dla przyszłych inteligentów w okularach.
7. A piłka się toczy.
8. Zmieniamy perspektywę.
9. Zbudowałem i zburzyłem.
10. Tematycznie w koszyczku.

Jestem mamą i już

Trudno byłoby prowadzić blog i pominąć bardzo istotną zmianę, jaka się dokonała w moim życiu. 9 lipca 2013 roku przyszedł na świat Igorek - mój najukochańszy i przesłodki synek, który sprawia, że każdy dzień nawet pochmurny jest pełen słońca.  Jednocześnie rozszerzył się mój świat i jego postrzeganie, zakres czytanych lektur, a także przeglądanych lub obserwowanych stron www. Dlatego dorzuciłam nową kategorię na moim blogu: jestem mamą:)

środa, 30 października 2013

Ja lubię czytać, Ty lubisz czytać, My lubimy czytać...

Okazuje się, że trochę jednak brakuje mi czasu na pisanie. Mam nadzieję, że to się zmieni i w najbliższych dniach podzielę się z wami wrażeniami na temat "Georgialików" Katarzyny Pakosińskiej. A póki co zajmuję się moim cudem małym i oczywiście czytam, jak tylko mogę, czyli przy karmieniu, przy usypianiu Gałganka. A co czytam? Jeśli ktoś jest ciekawy to może prześledzić na portalu lubimyczytać.pl. Mój nick to Elaine_Blath. Zapraszam!

niedziela, 1 września 2013

Współpraca/Kontakt

Jestem pozytywnie nastawioną do życia kobietą, która jest uzależniona od książek. Swoją miłością próbuję zarażać każdego dnia moje dzieci: Gwiazdkę i Gałganka, rodzinę, osoby z mojego otoczenia oraz czytelników bloga. W głowie mam mnóstwo pomysłów.

Co razem możemy zrobić?


Zapewniam cię, że wiele. Jestem kreatywna i sprawia mi przyjemność wymyślanie nowych rzeczy.

Chętnie angażuje się w projekty, które dotyczą szeroko pojętej kultury i są bliskie moim poglądom oraz spojrzeniu na świat. Jestem szczera w opiniach i lubię konkrety. Działam w zgodzie z własnym sumieniem. 

Napisz, co potrzebujesz, a ja zaproponuję Ci swój własny pomysł. 

e-mail: rudymspojrzeniem@gmail.com

Poza tym można mnie znaleźć również tutaj:

fb: Rudym spojrzeniem na świat - nowe posty, trochę lużnych pogaduszek oraz link party instagramowe, bo uwielbiam oglądać zdjęcia.

Instagram: Marta Kraszewska - stylizacje z książką w roli głównej, bo to bardzo wdzięczny temat i bliski mojemu sercu.

Twitter: Rudym okiem - najluźniejszy kanał social media w moim wykonaniu, czyli najwięcej mnie samej, tego, co czytam, lubię, czym się interesuję i co robię w wolnym czasie.

Wybierz ten, który Cię zainteresował i zaobserwuj.


Moi czytelnicy to osoby w wieku 18-34 (60%), z czego 54% to mężczyźni, a 46% kobiety. Są na tyle zainteresowani treściami, które publikuję, że miesięcznie wraca 45-50% z nich. Zazwyczaj spędzają na blogu od 1,50-2,20 minut jednorazowo. Liczba unikalnych użytkowników waha się między 1600-1800.

Moja historia:


Dlaczego bloguję? Zaczęło się od tego, że doszłam do wniosku, że coraz gorzej piszę. Kiedyś nie tylko dużo czytałam, ale też często pisałam felietony, artykuły, różnego rodzaju prace. Wychodziło mi całkiem nieźle. Od kilku lat jednak obniżałam loty, a przede wszystkim mało pisałam. Potrzebowałam kopa, jakiejś mobilizacji. I tak wpadłam na pomysł bloga. 

Początkowo miało być tylko o książkach i podróżach, bo to moje dwie pasje. Książki są moim nałogiem, zawsze mam przy sobie jeden egzemplarz, aby w kolejce, autobusie, czy akurat w wolnym momencie móc po niego sięgnąć i nie tracić czasu. Kiedy nie czytam, myślę o miejscach, które mogłabym odwiedzić. Planuję nowe trasy. Uwielbiam odkrywać zakamarki Polski i zaglądać poza jej granice.

Potem pojawił się synek, którego istnienie postawiło mój świat do góry nogami. Ale tak pozytywnie. I jego nie mogłam na blogu pominąć. W końcu jestem też mamą. Tak tematyka się rozrosła, a mnie na tyle wciągnęło pisanie, że postanowiłam przyłożyć się i popracować nad szatą graficzną. Zaowocowało to odsłoną Rudego spojrzenia na świat na blogspot.com 11 stycznia 2014 roku. Przerzuciłam wszystkie wcześniejsze wpisy, żałuję tylko, że wiele wpisanych przez was komentarzy nie dało rady przekopiować. 

Główne kategorie:
Uzależnienie od książek - moje opinie o książkach, które przeczytałam. Szczerze i prosto z serca.
Książki dla dzieci - moje opinie o książkach, konkretnych wydaniach dla dzieci.
Literatura młodzieżowa - o książkach młodzieżowych.
Jestem mamą - o tym, co porabiamy z synkiem oraz córeczką i w jakich projektach bierzemy udział.
O wszystkim i o niczym - czyli to, co nie mieści się w głównych kategoriach.

O cyklach na blogu przeczytacie w zakładce: Wyzwania.

piątek, 9 sierpnia 2013

Język niemowląt - Tracy Hogg

W związku z pojawieniem się w moim życiu pewnego małego mężczyzny, nie może zabraknąć na blogu tej kapki matczynej literatury. Z jednej strony dość sceptycznie podchodzę do wszelkiego rodzaju poradników, z drugiej, aby odnaleźć się w nowej sytuacji, postanowiłam przeczytać kilka polecanych pozycji. Jedną z nich jest Język niemowląt.


sobota, 29 czerwca 2013

Tysiąc dni w Toskanii - Marlena de Blasi

Smakowita lektura – tak chyba w dwóch słowach można podsumować Tysiąc dni w Toskanii dziennikarki Marleny De Blasi. Wpadła mi w ręce tylko dlatego, że ktoś potrzebował rady odnośnie prezentacji maturalnej, gdzie korzystał właśnie z tej pozycji. Inaczej, kto wie, czy sama bym po nią sięgnęła. Ale często jest tak, że dobre książki wpadają do mnie przez przypadek.

środa, 26 czerwca 2013

Futbol jest okrutny - Michał Okoński

Zacznę dość nietypowo i nie kobieco.. ale co mi tam.

Futbol jest okrutny, bo zawsze kiedy planuję romantyczną kolację, muszę spojrzeć, czy przypadkiem nie ma transmisji w TV. Oczywiście, nie każda transmisja jest w stanie wygrać z moim kulinarnym wysiłkiem, ale jednak Premiere League trwa niemal cały rok, reprezentacja Polski też od czasu do czasu kopie w piłkę (lub w powietrze), więc ten drobny czynnik podczas umawiania się ze znajomymi, organizowania uroczystości rodzinnych muszę wziąć po uwagę.

Michał Okoński świetnie opisuje mechanizmy emocji i zachowań kibica. Warto zaznaczyć, że nie kibica-chuligana, ale normalnego człowieka, który związał swoje życie z określonym klubem, śledzi mecze, transfery, ogląda na żywo, kiedy tylko może, bierze czynny niemal udział w życiu tego klubu, nie wzniecając burd przy okazji.


Ta książka to lektura rewelacyjna nie tylko dla takiego kibica, który odkrywa w autorze bratnią duszę, odczuwającą emocje sportowe tak samo lub bardzo podobnie, ale również dla partnera i osób z otoczenia kibica. Odkryłam, że wcale nie jest dziwne, kiedy partner na dwa dni przed ważnym meczem chodzi nerwowy, a w jego dniu, jest myślami daleko od tematów domowych. Są przynajmniej dwa sposoby, aby ułatwić sobie życie - jako partnera - ignorować i przyzwyczaić się, nie organizować imprez w pewnych dniach lub/i samemu zainteresować się tematem.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...