poniedziałek, 27 października 2014

Szepty zmarłych Simon Beckett

Szepty zmarłych to już druga książka Simona Becketta, którą miałam przyjemność przeczytać. I kolejny raz jestem usatysfakcjonowana tym, co dostałam, sięgając po pozycję tego autora. 


Wydawnictwo Amber

niedziela, 26 października 2014

Sudaz. Twoje oczy mówią wszystko Aleksandra Zimnik - debiutująca autorka

Niedawno miałam okazję porozmawiać z pewną młodą debiutującą autorką, Aleksandrą Zimnik. Napisała ona powieść fantastyczno-przygodową Sudaz. Twoje oczy mówią wszystko.


Co w niej zainteresuje czytelnika? 
Na pewno fabuła, która wciąga i pozwala czytelnikowi przenieść się w magiczny, tajemniczy świat. Sądzę, że bohaterowie - a szczególnie ci niebędący ludźmi z krwi i kości - to postaci wyraziste, intrygujące, nieobliczalne. Nie wplatałam postaci, które są już tradycyjnym spoiwem powieści fantastycznych, takich jak: wampiry, wilkołaki, sukuby itp. Dlatego też czytelnik może zapoznać się z postaciami nowymi, dotychczas nieznanymi, niebędącymi stereotypem. – mówi autorka.

Dostępny jest już pierwszy rozdział, który może tylko narobić smaku na więcej: http://dysharmonijna.blog.pl/2014/09/05/sudaz/. Zachęcam do przeczytania! Zapowiada się interesująco dla każdego fana fantastyki. 

Jest jednak jedno ALE. Każdy początkujący autor zapewne wie, że nawet, jak ma się dobry materiał i napisaną książkę, nie oznacza to, że wydawnictwo ją wyda i pokryje wszystkie koszty. W przypadku zdolnych i debiutujących redaktor może zaproponować częściowe sfinansowanie wydanie. Skąd wziąć resztę pieniędzy?

Tak właśnie było w przypadku Sudazu. Jednak pani Ola postanowiła się nie poddawać i podjąć walkę o realizację swojego marzenia. Dlatego zgłosiła swój projekt do Polakpotrafi.pl, a ten został zaakceptowany. O co w tym chodzi?
Portal działa w oparciu o ideę crowdfundingu czyli finansowania społecznościowego. Każdy może poprzeć projekt, wpłacając choćby złotówkę. Za wsparcie powyżej 5 zł są przewidziane nagrody, które wymyśla sam twórca projektu. Te nagrody są przekazywane po zakończeniu projektu, ale tylko w przypadku odniesienia sukcesu, czyli uzbierania całej potrzebnej kwoty. Jeżeli mi się to nie uda, to każda wpłata jest zwracana na konta wspierających. Uważam to za sprawiedliwe i rozsądne rozwiązanie, ponieważ - gdyby w tym momencie projekt miał się zakończyć - nie stać by mnie było na dopłacenie różnicy pomiędzy uzyskaną kwotą a kosztami współfinansowania dzieła- opowiada.

Bardzo was zachęcam do zostawienia komentarza ze swoimi wrażeniami odnośnie lektury rozdziału Sudazu oraz wsparcia autorki. Ja chciałabym przeczytać w całości jej książkę, a wy?

Historia i projekt Aleksandry Zimnik. Tutaj można również pomóc w wydaniu książki: www.polakpotrafi.pl/projekt/sudaz



Jeśli chcecie bliżej poznać Aleksandrę Zimnik, to zapraszam na rozmowę z autorką: cz.1 i cz.2.



czwartek, 23 października 2014

Tydzień w bajce - Samo się vol.3

Bajki, bajeczki i generalnie książeczki to coś, co Gałganek uwielbia. Co chwilę przynosi jakąś, aby mu poczytać. A najbardziej ostatnio lubi serię Mały chłopiec (o której już pisałam TUTAJ).



W tej chwili na półce stoi: Łódka Jurka, Samolot Karola, Dźwig Darka, Autobus Mariusza, Ciężarówka Czarka, Śmieciarka Jarka, Helikopter Piotrka i Taksówka Romka. Wszystkie czytane są kilka razy dziennie. 




Czytanie takiemu maluchowi, to nie tylko dosłowne odczytywanie zdań, ale również zabawa w opowiadanie, co się dzieje na obrazkach, kto i co się na nich znajduję, zabawa "A gdzie jest...? A co to jest?". Igi uwielbia w ten sposób obcować z książkami, a mnie cieszy, jak później potrafi poznane tak przedmioty wskazać i rozpoznać wokół siebie.





Każdego dnia wychodzimy na spacer w poszukiwaniu pojazdów, o których czytamy. Obserwujemy ich pracę (dźwig, koparka, ciężarówka), sprawdzamy trasę (autobus, taksówka). Słyszymy i możemy rozpoznać samoloty konkretnych linii lotniczych. Helikopter też kilka razy zabłądził nad naszym osiedlem. A łódki na szczęście pływają jeszcze po Motławie. 






wtorek, 21 października 2014

Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak Jacek Hugo-Bader

Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak chciałam przeczytać zanim dowiedziałam się, że wzbudził w świecie himalaistów wiele kontrowersji. Co mną kierowało? W górach byłam ostatni raz wprawdzie kilka lat temu, ale generalnie nie jestem szczególną miłośniczką chodzenia szlakami, spania w schroniskach i targania na plecach pod górkę ciężkiego plecaka. 

Wydawnictwo Znak

niedziela, 12 października 2014

Wierni wrogowie - Olga Gromyko

Zachęcona wpisem na innym blogu sięgnęłam po książkę Olgi Gromyko. Wierni wrogowie właściwie wpadli mi w ręce dość przypadkowo, bo nie szukałam konkretnego tytułu. Chciałam się po prostu zapoznać z twórczością tej pani.

Wydawnictwo Papierowy Księżyc

czwartek, 9 października 2014

15 miesięcy Gałganka

Rośnie nam ten mały smyk jak na drożdżach, bo w ciągu ostatnich dwóch miesięcy może niewiele przybrał na wadze, ale za to sporo urósł. Teraz nosi praktycznie już wszystkie ubranka w rozmiarze 80 i to też zaczynają już być na styk. Co się dziwić, skoro je wszystko i chętnie. Jak widzi jedzenie, to zachowuje się tak, jakby cały dzień nic nie jadł. A i tak w porównaniu z rówieśnikami jest mały i drobny. Ma 78cm i waży 9800, więc nadal nie przekroczył 10 kg.



A co się zmieniło od ostatniego podsumowania życia Igiego? Mogę was zapewnić, że wiele.

Przede wszystkim Gałganek uczy się, czym jest tęsknota i rozstanie na kilka godzin dziennie z mamą. Jak bawić się w grupie rówieśników, zasypiać na leżaczku wśród innych dzieci, czy dzielić się zabawkami. We wrześniu skończyły się czasy spędzania razem całych dni, ponieważ wróciłam do pracy. A Igi rozpoczął swoją przygodę ze żłobkiem. Początki były trudne dla wszystkich, ponieważ Gałganek nie był przyzwyczajony to rozstań ze mną. Dużym wsparciem i pomocą w tym czasie okazał się dziadek Wojtek i mąż. Igor jednak dość szybko adoptował się w nowym miejscu. W rezultacie w poprzednim tygodniu (a trzecim w żłobku) płaczu już nie było, za to tańce i uśmiechy zarówno przy zaprowadzaniu, jak i odbieraniu malucha. Jestem z niego dumna, chociaż jako matka obserwuję go dokładnie w domu. Póki co nie widzę nic niepokojącego, wręcz już zauważyłam kilka nowych umiejętności. Zdrowie też na razie dopisuje, chociaż dzisiaj Igi jest w domu, bo złapał infekcję górnych dróg oddechowych. Chorób, po tym, jak opadły emocje związane z adaptacją, obawiam się najbardziej.

Poza tym po wakacyjnej przerwie rozpoczęliśmy kolejny kurs pływania i co niedzielę chodzimy na zajęcia na basen. Gałganek jak podjeżdżamy pod pływalnię ma wielki uśmiech na buzi, wyrywa się, popędza mnie i biegnie do szatni. W wodzie piszczy z radości, chlapie i nurkuje. Polecam wszystkim, bo można długo pisać o zaletach dla zdrowia, koordynacji dziecka, rozwoju fizycznego, ale to przede wszystkim może być świetna zabawa. 





Ostatnio pisałam, że Igi zaczął chodzić, a dzisiaj biega, bo energii ma nadal mnóstwo. Coraz lepiej idzie mu samodzielne wchodzenie na różnego rodzaju przeszkody i schodzenie z nich - z tego powodu na spacerach najciekawiej jest przy schodach, a krawężnik to świetne miejsce do zabawy. Czasami jeszcze wyciągnie rączkę, aby mu pomóc, kiedy stopień jest za wysoki, ale generalnie wręcz odpycha pomocną dłoń. Pojawiła się też ochota na wyższe wspinaczki i różnego rodzaju akrobacje, które przyprawiają mnie i męża o zawał, na przykład po co siedzieć na pchaczu, jak można na jego siedzeniu sobie stać i machać łapką do rodziców. Dorósł też do rowerka i jeździ od czasu do czasu swoim harleyem po osiedlu.




Pogłębiła się u Gałganka fascynacja ciężkim sprzętem, a budowa za oknem sprzyja tej wielkiej miłości. Dzień rozpoczyna od sprawdzenia, czy dźwig za oknem już pracuje, czy przyjechała betoniarka, ciężarówka, koparka i spychacz. A ja w tym czasie mogę szybko wskoczyć w spodnie i podmalować oko. Po żłobku obowiązkowa stała się też wizyta w okolicach wspomnianej wyżej budowy, tym bardziej, że pogoda nas rozpieszcza i jest ciepło.

Nadal też wśród faworytów do zabawy są książeczki. Zbiór Igiego z każdym miesiącem powiększa się o kilka pozycji, a on cały czas niezmordowany czyta każdą po kilka razy. Za to ja modlę się, aby ta miłość została mu do końca życia. Mogę też pochwalić synka, ponieważ do tej pory nie rozerwał ani jednej kartki z książek (wyssał szacunek z mlekiem matki?). 

Bardzo chętnie układa wieże z klocków - zarówno tych większych, gumowych, jak i malutkich. W ciągu ostatnich kilku dni urosły one z trzech elementów do ośmiu! Zaczyna też odróżniać kształty i kolory, więc teraz potrafi się bawić sorterem bez wsparcia rodziców. Igi w ogóle coraz więcej bawi się sam i wcale nas do tego nie potrzebuje. 





W ostatnim czasie słownictwo Igiego ewidentnie się wzbogaciło. Zawsze dużo gadał po swojemu, ale teraz naprawdę wszystko rozumie, co się do niego mówi, potrafi wskazać niemal wszystko, o co się go zapyta, a do tego co chwilę uczy się nowych słów. Przede wszystkim są te dla nas najmilsze, czyli świadome tata i mama. Uczucie, kiedy po raz pierwszy słyszy się te słowa od własnego dziecka, jest bezcenne i niepowtarzalne. Zresztą kolejne razy są takie same, przywołują ogromną falę miłości. Poza tym naśladuje wilka, małpę, psa, kota, mysz, natomiast nadal jest cisza, kiedy pytam Jak robi krowa czy owca. Za oknem pokazuje dźwi (dźwig), na ulicy jeździ au (autobus), baa (koparka), chętnie je ban/m (banan. Ulubionymi słowami są tam i bam, które oprócz znaczeń dosłownych mogą być w słowniku Igiego słówkiem odpowiednio tak i betoniarką. Tak jak baba oznacza zarówno babcię, jak i babkę z piasku, foremkę do robienia babeczek. Ostatnio nieśmiało pojawia się dada (dziadzia), co pewnie jest efektem dwóch weekendów spędzonych u dziadków. Potrafi zrobić Warzyła sroczka kaszkę, chociaż czasami brakuje mu cierpliwości w zaginaniu kolejnych paluszków i już odfruwa. 

Powoli Gałganek oswaja się z nocnikiem. Jako że jest ruchliwy, to nie potrafi za długo na nim usiedzieć, ale nie boi się go. Jak zrobi kupę to mówi ba, ba (fe,fe), pokazuje na pieluchę i prowadzi mnie do łazienki lub do sypialni (tam go przebieram), a w żłobku panią do przewijaka. Także jesteśmy blisko celu, ale jeszcze chwilę nam zajmie zanim Igi zawoła zanim zrobi coś do pieluszki. Kilka dni temu był ten pierwszy raz, a co dalej, zobaczymy. 

Mam fantastyczne dziecko i zakończę na tym mój wpis, żeby was nie zanudzać, bo mogłabym pisać i pisać.






środa, 8 października 2014

Coś z niczego, a zabawa na całego - Samo się vol.3

Mój niedoczas robi się coraz większy. Minuty mi uciekają i na Internet już brakuje chociaż kilku sekund. Stąd wielkie opóźnienie w realizacji tematu projektu Samo się.


Gałganek uwielbia klamerki. Kiedy wieszam pranie pomaga mi podając je, a jak już mu się znudzi, to wysypuje wszystkie na podłogę i się nimi bawi. Dlatego postanowiłam wymyślić kilka zabaw wykorzystując właśnie klamerki:


1. Klamerkowy stworek - tak naprawdę to wymyślił go dziadek Wojtek, a ja tylko ściągnęłam pomysł. W wersji dziadka jest on dużo bardziej skomplikowany niż w mojej.


2. Wąż z klamerek. 


Mama za krótki! Doczep jeszcze klamerki!


Ee.. to ja sam zrobię.


Albo lepiej wrzucę je na przyczepkę i przewiozę.



3. Zagroda dla zwierząt.




Co te zwierzęta będą same siedzieć. Mama, posiedzę z nimi.


Właściwie to co mamy tutaj siedzieć w zamknięciu.



niedziela, 5 października 2014

Do przeczytania cz.4

Tym razem przeszłam sama siebie. Przygotowałam bowiem stosik, którego przeczytanie zajmie mi sporo czasu. Tym bardziej, że wróciłam do pracy, a Gałganek ostatnio ma problemy z zasypianiem, więc najczęściej padam razem z nim.

Co w ciągu kilku miesięcy będzie się pojawiać na blogu? Oto moje czytelnicze plany.


Tak, jak w ciągu kilku ostatnich miesięcy planuję przeczytać parę kryminałów. Będzie Hakan Nesser Czlowiek bez psa, Aleksandra Marinina Kolacja z zabójcą oraz Śmierć i trochę miłości, Arnaldur Indridason Jezioro, Allan Edgar Poe Opowieści niesamowite, Ninni Shulman Dziewczyna ze śniegiem we włosach, Mari Jungstedt Niewidzialny i Martha Grimes Pod przechytrzonym lisem.

Fantastykę reprezentować będzie Anne Rice z dwoma tomami Godzin czarownic, Olga Gromyko i jej Wierni wrogowie, Terry Pratchett ze Spryciarzem z Londynu i Patrick Rothfuss wraz z Imię wiatru.

Poza tym czeka Kate Atkinson z Jej wszystkie życia, Ludmiła Ulicka Daniel Stein, tłumacz czy klasyka w postaci Aldousa Huxleya Nowy wspaniały świat.

Z podróżniczych tematów Andrzej Stasiuk Jadąc do Babadag, Odessa transfer. Reportaże znad Morza Czarnego oraz zaległy Jacek Hugo-Bader Biała gorączka.

Będzie zatem dość różnorodnie w najbliższym czasie na blogu. Czytaliście coś z mojej listy do przeczytania?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...