piątek, 13 grudnia 2013

"Złota księga wesołych bajek. Pouczające opowieści z pogodnym morałem" - dla dzieci?

To pięknie wydany, duży zbiór bajek dla... No właśnie, dla kogo? Z opisu na okładce wynika, że:
 te proste i wesołe bajki od pokoleń rozwijają wyobraźnię, uczą prawd o świecie i bawią zarówno dzieci, jak i dorosłych
To ja chyba jestem wyjątkiem, bo mnie one najpierw zaskoczyły, a w miarę czytania przeraziły. Wprawdzie mojemu pięciomiesięcznemu dziecku obrazki na stronach bardzo się podobają, bo duże, ładne i kolorowe. Głos rodzica również lubi bardzo słuchać. Jedno wiem na pewno: ani ja ani mąż nie będziemy synkowi czytać TYCH bajek.
54147302286KS
Wydawnictwo Buchmann

Może ja ich nie rozumiem, może kiedyś opowieści dla dzieci były inne, ale sami się przekonajcie, oto treść jednej z nich:
 "Pewna mysz wpadła do beczki z winem. W pobliżu przechodził kot. Pomyślał: - Jaka szkoda, że nie jestem głodny! Lecz natychmiast zaświtał mu pewien pomysł i powiedział do myszy: - Wyciągnę cię stamtąd, jeśli obiecasz mi, że pojawisz się zawsze, gdy cię zawołam. Mysz dała słowo, kot uratował ją i pozwolił jej odejść. Kilka dni później kot poczuł wielki głód. Podszedł do mysiej dziury i zawołał mysz, ale ta nie chciała wyjść. - Przecież przysięgałaś, że wyjdziesz, jeżeli cię zawołam! - poskarżył się kot. Mysz odparła: - Kochany, gdy to mówiłam, byłam pijana!". 
Kiedy przeczytałam pierwszą bajkę, myślałam, że to żart i przypadek. Przecież to niemożliwe, takie porządne wydawnictwo, tak pięknie wydana książka. Gdzie te pouczające opowieści, gdzie ten pogodny morał z podtytułu zbioru? A jednak, w prawie w każdej bajce ktoś umiera, a morał nie jest morałem, chociaż próbuje nim być. Niektóre opowieści są bezsensu i po prostu głupie, a zawsze myślałam, że głupich bajek dla dzieci nie ma. Natomiast moje "ulubione" wyrazy: zabij go, zabijcie, trupy, głupi.
Oto kolejny smaczek:
"Pewien złodziej, który był łakomczuchem, srogo odcierpiał to, że dobrał się do ula! Narzekał: - Miód jest pyszny! Ale użądlenie za bardzo boli. Już nigdy się nie połaszę na ten przysmak! Co za przyjemność, przez którą potem trzeba tak strasznie cierpieć?".  

Czy to jest jakiś nowoczesny sposób, aby nauczyć dzieci, że nie powinno się kraść? Czy może chodzi o to, że niektóre przyjemności bolą - tego to ja już nie będę rozwijać, bo wyjdzie mi raczej, że to bajka zdecydowanie dla dorosłych.
Tak mogłabym przytoczyć całą Księgę wesołych bajek, bo każda opowieść zadziwia i niemal fascynuje swoją głupotą. A ja się pytam, kto to czytał i pozwolił wydać? Jedna z koleżanek skomentowała: To chyba jest elementarz przyszłego cwaniaka- łajdaka. Jest to najbliższe prawdy. Widocznie ktoś w wydawnictwie Buchmann miał taki plan.
Podsumowując: nie polecam, a wręcz odradzam! 

4 komentarze:

  1. o kurcze, kto by pomyślał, że t taki bubel.
    dzięki, za ostrzeżenie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. proszę bardzo;) przed tą książką trzeba przestrzegać

      Usuń
  2. Dramat... obrazki dla dzieci a bajki dla dorosłych. chyba nikt z wydawnictwa tego nie czytał ze zrozumieniem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie rozumiem jak można wydać taki banał??? książki dla dzieci powinny być mądre i uczyć, a ta z pewnością mądra nie jest i raczej nie uczy, przynajmniej niczego dobrego!!! dzięki za recenzje :)

    OdpowiedzUsuń

Podziel się swoimi przemyśleniami na temat wpisu. Dziękuję za komentarz:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...