niedziela, 12 października 2014

Wierni wrogowie - Olga Gromyko

Zachęcona wpisem na innym blogu sięgnęłam po książkę Olgi Gromyko. Wierni wrogowie właściwie wpadli mi w ręce dość przypadkowo, bo nie szukałam konkretnego tytułu. Chciałam się po prostu zapoznać z twórczością tej pani.

Wydawnictwo Papierowy Księżyc

Muszę przyznać, że rozczarowałam się. Po pierwsze Wierni wrogowie mają 650 stron, a mogłoby być więcej. Po drugie żałuję, że w moje ręce trafiła TYLKO jedna pozycja, która wyszła spod pióra Olgi Gromyko. Jej książka to przykład klasycznej fantasy, osadzonej w realiach nasuwającej skojarzenia ze średniowieczem, czyli taka, którą uwielbiam. Poproszę o więcej!

Bohaterką jest Szelena - kobieta-wilkołak, ironiczna, sceptyczna, zdystansowana do siebie i innych ludzi. Pracuje w osadzie u znachora, pomagając mu w przygotowaniu odpowiednich mikstur. Pracodawca nie zdaje sobie sprawy, kim naprawdę jest dziewczyna, ani w jaki sposób udoskonala jego eliksiry, przyczyniając się do zwiększenia obrotów. Mieszka poza murami miasteczka, w pobliskim lesie. Stara się nie rzucać w oczy, tym bardziej, że w okolicy zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Między innymi pojawiają się kudłaki, które bardzo przypominają z wyglądu wilkołaki. Dlatego też Szelena postanawia się przenieść w inne miejsce. 

Na jej drodze niespodziewanie staje ubity niemal na śmierć czarodziej, który poprzysiągł sobie, że zabije każdego napotkanego wilkołaka, rudy smok, który nie przepuści żadnej dziewce i niepozorna dziewczynka z kuszą. Czy podróż ich zbliży, czy odnajdą wspólne zamiłowania? A może postanowią się pozabijać? Na pewno będzie wybuchowo, groźnie, a czasami wesoło z dużą dawką magii.

Narracja prowadzona jest płynnie, fabuła ciekawa, wszystko dzieje się w odpowiednim tempie. Szelena i jej towarzysze są świetnie wykreowani, do tego stopnia, że często ich barwne postaci przysłaniają interesujące krajobrazy. 

Mam jednak kilka zarzutów. Moim zdaniem trochę pobieżnie Olga Gromyko pokazała królestwo driad, nieco dogłębniej elfów, ale tylko nieco, chociaż nietrudno było wyłapać ogólną charakterystykę poszczególnych ras.  Rozczarowało mnie zakończenie, miałam wrażenie, że zabrakło już pomysłu na zamknięcie książki. Dotyczy to nie tyle ostatniej sceny, która nasuwa mi pewne skojarzenia, ale sceny kulminacyjnej, która rozstrzyga wszystkie dotychczas poruszone w książce kwestie, odpowiada na pytania bohaterów. Chciałoby się czegoś więcej.

Wierni wrogowie jednak mimo pewnych zastrzeżeń bardzo mi się podobali, do tego styl pisania autorki przypadł mi do gustu, więc przeczytanie całej książki nie zajęło mi dużo czasu. Co jakiś czas cierpliwie powracało do mnie skojarzenie ze światem i sposobem kreowania postaci Andrzeja Sapkowskiego. Czy była to autoironia głównej bohaterki? Czy może obecność strzyg, dziwne frakcje i polityka czarodziejów, smoki i inne fantastyczne potwory? A może wyodrębnione królestwo wywyższających się elfów? Problem tarć między rasami? Trudno powiedzieć, na pewno te skojarzenia dla mnie przemawiają za książką, bo mimo to zdaje się być zupełnie inna niż świat Geralta.

Wpis bierze udział w wyzwaniu: Czytamy fantastykę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziel się swoimi przemyśleniami na temat wpisu. Dziękuję za komentarz:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...