sobota, 15 listopada 2014

Dziewczęta i kobiety Alice Munro (audiobook)

Del Jordan to postać łącząca zbiór opowiadań Dziewczęta i kobiety Alice Munro. Autorka podobnie jak w Za kogo ty się uważasz ukazuje ludzi i ich życie na przedmieściach Kanady w  latach czterdziestych. 

Wydawnictwo W.A.B.


Początkowo niewiele dowiadujemy się o młodziutkiej narratorce, bo pierwsze opowiadania poświęcone są … mężczyznom. To im przygląda się dziewczyna, ich ocenia i analizuje z dziecięcą jeszcze naiwnością. Z tego powodu na początku zastanawiałam się, skąd w takim razie taki tytuł książki.

Powoli jednak w ten świat wkraczają kobiety – i to przeróżne – ciotki, sąsiadki, współlokatorki, koleżanki. A także matka, której Del poświęci sporo czasu. W końcu ta młoda dorastająca dziewczyna poszukuje dla siebie wzorców. Czy je znajdzie?

Dziewczęta i kobiety to obraz społeczeństwa na przedmieściach. Autorka porusza w niej między innymi kwestie wyznaniowe – duże fragmenty poświęcone są poszukiwaniom przez Del własnej wiary. Odnalazłam tu kilka różnych postaw od bogobojnego szaleńca, poprzez nawróconego przystojnego mężczyzny do sceptycznie nastawionej do Boga wykształconej kobiety. Każda z nich przedstawiona jest z krytycznym dystansem, który cechuje osobę poszukującą swojego własnego podejścia do wiary.

Nie zabrakło też bardzo specyficznego (charakteryzującego książki Alice Munro) spojrzenia na kwestie seksualności w ówczesnych czasach. W początkowych opowiadaniach Del ma zaledwie 11-12 lat, a w końcowych jest już dorosłą kobietą. W tym czasie w jej życiu pojawiają się najpierw pytania o to, czym jest seks, ciąża i poród, a następnie pierwsze fascynacje, pożądanie i wreszcie pierwsze doświadczenie seksualne. Napisałam, że sposób przedstawienia tych tematów przez autorkę jest dość specyficzny, ponieważ po raz kolejny odniosłam wrażenie, że przedstawia dziewczynę, która poszukuje własnego spełnienia seksualnego i często sam seks traktuje przedmiotowo. Co wcale nie oznacza, że się nie szanuje.

Interesujący jest również wątek dotyczący postrzegania przez Kanadyjczyków Stanów Zjednoczonych. I chociaż pisząc to zdanie, momentalnie staje mi przed oczami serial South Park, to tak drastycznie tutaj nie jest. Do Del i jej rodziny przyjeżdża brat matki z żoną. Nieprzyzwoicie bogaci, nonszalanccy,  wjeżdżają na przedmieścia Kanady ekskluzywnym samochodem z paczkami cukierków do rozdania. Tak w skrócie można by przedstawić ich wizytę. W ten sposób też mam wrażenie dziewczyna zaczyna kojarzyć Stany Zjednoczone.

Z kobiecych postaci, których jest tu wiele (m.in. współlokatorka domu miejskiego Fern Dogerthy, przyjaciółka Naomi i jej matka położna) najbardziej zafascynowały mnie dwie: dziewczyna, która stała się żoną wujka Bena oraz rodzicielka Del. Ta pierwsza zwróciła moją uwagę swoim ogromnym wewnętrznym nieszczęściem, które niestety swoje ujście miało w przemocy w stosunku do dziecka. Ta krótka historia bardzo mną poruszyła, tym bardziej, że nie miała zakończenia.Podobnie odbierałam matkę Del. Charakteryzowało ją bowiem pewne poczucie wyobcowania, nieszczęścia i bezsilności. Była wykształcona, co na standardy małego miasteczka w tamtych czasach, kwalifikowało ją do elity. Jednak, nie potrafiła się tam odnaleźć i po kilku próbach zaklimatyzowania się w wyższych sferach, dała sobie spokój. Mimo to przepełniało ją poczucie wyższości w stosunku do innych ludzi, być może, właśnie z powodu odebranego wykształcenia.

To, co łączyło matkę i córkę to właśnie chęć wyrwania się z małomiasteczkowego klimatu, ucieczka i jak Del jeszcze miała siłę, aby o to walczyć, tak jej matka pogodziła się już z tym, że zostanie tutaj do końca swoich dni.

O tej książce mogłabym wiele pisać – o wielu poruszanych tematach, ciekawych postaciach, o samym życiu Del Jordan i tym, w jaki sposób odbierała świat. Na koniec warto jednak jeszcze podkreślić  narysowany przez Alice Munro obraz kobiet w latach czterdziestych. Jeszcze zamknięte w stereotypowych ramach, ale już powoli budzące się do życia i próbujące coś działać.

Trochę żałuję, że słuchałam Dziewczęta i kobiety, ponieważ czytająca Anna Cieślak irytowała mnie swoją wiecznie ironiczną intonacją. 

Wpis bierze udział w wyzwaniu: Czytamy literaturę amerykańską.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziel się swoimi przemyśleniami na temat wpisu. Dziękuję za komentarz:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...