sobota, 19 grudnia 2015

Biel Helsinek – James Thompson

To jedna z tych książek, po które sięgnęłam w bibliotece z powodu okładki: charakterystycznej czarno-białej z czerwonym  napisem wydawnictwa Amber. W trakcie okazało się, że Biel Helsinek to już trzeci tom cyklu o inspektorze Vaara. Czy przeszkodziło mi to w lekturze? O tym dalej.





Początkowo, nie ukrywam, trochę mnie zniechęciła informacja, że to kolejna część serii. Lubię czytać od początku i po kolei. Z drugiej strony skoro już zaczęłam, to nie chciałam przerywać. Inspektor Vaara dodatkowo od pierwszych stron nie przypadł mi do gustu. Cyniczny, brutalny i można powiedzieć obrzydliwie bogaty. A skąd fiński policjant ma tyle pieniędzy? Okazuje się, że wystarczy zmienić helsiński wydział zabójstw na tajną jednostkę do walki z przestępczością zorganizowaną. 

Zastanawiam się od czego zacząć, bo tak naprawdę warto przy opisywaniu wrażeń po lekturze Bieli Helsinek, wspomnieć o kilku rzeczach. Zacznę od tego, że tło do wydarzeń to emigracyjna nienawiść, wewnętrzny konflikt między Finami i przyjezdnym, ksenofobia i polityczne skrajne hasła prawicy. Książkę zaczęłam czytać tuż po zamachach w Paryżu, więc tym bardziej przeżywałam każde zdanie i wydarzenie, które miało tutaj związek z walką kulturową.

Kolejny temat to korupcja policji. James Thompson genialnie pokazał zgniliznę wśród tych, którzy powinni stać na straży prawa. Chociaż akcji toczy się w Helsinkach, to czytelnik może się zastanawiać, jak to wygląda u nas w kraju.

Polityczne rozgrywki są tutaj wyjątkowo brudne. Za pięknymi hasłami, każdy kryje swoje własne interesy i zupełnie nie myśli o tym, co dobre dla państwa. To wizja przerażająca, kiedy Ci, którzy mają rządzić skupiają się na gromadzeniu pieniędzy, ustawianiu się. 

Relacje międzyludzkie – skomplikowane, często oparte na wzajemnych korzyściach. Czysta miłość przestaje taką być, a przyjaźń często wychodzi poza granice przyzwoitości. Życie.

Przyznam szczerze, że Biel Helsinek stanowiła dla mnie trudną lekturę. Czytanie szło mi bardzo powoli. Spowodowały to nie styl Jamesa Thompsona, ale nagromadzenie ciężkich tematów. Do tego bardzo aktualnych, jeśli ktoś obserwuje to, co się dzieje w świecie. Wizja, którą przedstawił autor oraz przebieg wydarzeń nie napawają czytelnika optymistycznie. Tutaj moralność jest dwuznaczna, a dobro i zło mają wiele odcieni szarości, że bardzo trudno zorientować się, co jeszcze jest dobrem, a co już złem. Lektura dobra, ale przytłoczyła mnie. Być może w innym momencie, moje odczucia byłyby inne. 

Wpis bierze udział w wyzwaniach: Czytamy literaturę skandynawską, Biblioteczne III, Historia z trupem i Czytam opasłe tomiska str. 319.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziel się swoimi przemyśleniami na temat wpisu. Dziękuję za komentarz:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...