Książka dzieciństwa - Pani Miniaturowa opowiada

Na pewno każdy z was ma swoją książkę dzieciństwa. Nawet jeśli w tej chwili nie możecie sobie jej przypomnieć, to jestem pewna, że jak się chwilę zastanowicie, to taka się znajdzie. Albo od razu przychodzi wam do głowy właśnie ta jedna. A może jest ich kilka? Dzisiaj opowie wam o swoich Agata znana jako Miniaturowa w cyklu Książka dzieciństwa.




Książki mojego dzieciństwa, ach, ileż ich było? Pamiętam czasy, gdy posiadanie telefonu stacjonarnego w domu to było coś! W pobliżu obowiązkowo leżała potężna książka telefoniczna ze spisem numerów telefonów do firm i zwykłych, szarych obywateli. Jaka to była frajda kartkować to opasłe tomisko i udawać, że zaraz będzie się telefonować do kogoś ważnego! To jedno z moich pierwszych wspomnień dotyczących książek. Lecz to nie spis numerów był moją ulubioną książką. Tego, mój drogi, dowiesz się z poniższego wpisu :-)



Książki mojego dzieciństwa


Dzieci z Bullerbyn - Moja Mama dała mi tę książkę ze słowami, że muszę ją przeczytać, bo to moja lektura szkolna. Do teraz na sam dźwięk słów "musisz", "trzeba", "powinnaś" rosną mi kolce i syczę na wszystko dookoła, jak wściekły kocur. I niekoniecznie chodzi mi tylko o książki! Długo boczyłam się na małą, grubą książeczkę z żółtą okładką. Mama widząc, że nie zaczęłam czytać, powiedziała, że na pewno mi się spodoba i nie pożałuję. A poza tym M U S Z Ę ją przeczytać :-) 

Dlatego przy akompaniamencie jęków, wzdychów i przewracania oczami, zasiadłam do lektury. Tak zaczęła się moja przygoda z Dziećmi z Bullerbyn. Przeczytałam ją dosłownie jednym tchem. Potem drugi raz..trzeci... We wczesnej podstawówce pochłaniałam tonami książki o zwierzętach i popularnonaukowe, lecz tym razem na pierwszym miejscu były Dzieci z Bullerbyn! 

To ta książka pokazała mi, jak wszystko jest ciekawsze i fajniejsze, gdy nie ma ilustracji i wszystko trzeba sobie samemu wyobrazić. Miałam to przed oczami. Dzieci i ich przygody. To ona pokazała mi przyjaźń, życzliwość sąsiedzką, a także nauczyła przyznawać się do błędów. Bo moim błędem była niechęć do książki, której jeszcze nie poznałam. Od tej pory nie skreślam żadnej pozycji, z którą jeszcze nie miałam do czynienia. Nauczyłam się, że najpierw trzeba spróbować, a później można oceniać.


Małgosia kontra Małgosia - Nie wiem, czym kierowała się moja Mama dając mi książki, lecz tym zakupem trafiła w dziesiątkę. Ta pozycja stoi na mojej półce do dziś! Choć lata już minęły, od kiedy trzymałam ją w rękach po raz ostatni, wciąż czuję do niej olbrzymi sentyment. 

Tytułowa bohaterka, Małgosia, za sprawą Dytka i lusterka przenosi się do Polski za czasów szlachty, chłopów pańszczyźnianych i wydawania panien za mąż wedle rozsądku, a nie uczucia. Nasza dzielna nastolatka wyrwana z blokowiska w latach `70, miała pomóc pewnej wrażliwej, posłusznej matce dziewczynie o tym samym imieniu. A to wszystko za sprawą zamiany miejsc i podróży w czasie! Wow!


Oprócz wątku miłosnego w tej średniej grubości książce, znajdują się cudowne opisy dawnych obyczajów, przedmiotów codziennego użytku, potraw, a także przesądów. Burczało mi w brzuchu w trakcie czytania listy dań przygotowywanych na uczty, zazdrościłam starodawnych szerokich sukien i urządzanych wtedy bali. To właśnie ta książka zaszczepiła we mnie sympatię do tej ciekawszej strony historii, przedstawiającej życie ludzi w dawnych czasach. 




Harry Potter - Czy są na sali Potteromaniacy? Ręka w górę! To właśnie Harry Potter pomógł mi oderwać się od nudnej rzeczywistości, gdy po operacji kręgosłupa leżałam przykuta do łóżka. Wspaniały świat magii i czarodziejstwa był doskonałym remedium na smutki i rutynę małej rekonwalescentki. 

Harry nauczył mnie, że bez różnicy jak wyglądasz,ile masz pieniędzy i jak trudna jest Twoja przeszłość, zawsze powinieneś stać po stronie dobra. A to kim się staniesz, zależy tylko i wyłącznie od Ciebie i Twoich wyborów. Bo nic nigdy nie dzieje się bez przyczyny. 


Uwielbiam twórczość J. K. Rowling i gdy ktoś kiedyś zapyta mnie: 
- Po tym wszystkich latach?
Odpowiem:
- Zawsze!

Książki przeczytane w dzieciństwie kształtują nasz charakter tak samo jak rodzice i najbliższe otoczenie. Pochłaniane przez nas pozycje nie tylko bawią i dostarczają rozrywki. One uczą nas, wywierając wpływ na to, jak się zachowujemy, pokazując na swych stronach przykłady różnych zachowań i prezentując nam ich konsekwencje. To zdecydowanie jeden z najmniej bolesnych sposobów na naukę :-) Uczenie się na cudzych historiach i przeżywanych emocjach. Cieszę się, że moi rodzice nigdy nie odpuścili sobie namawiania mnie do przeczytania tej pierwszej, przełomowej książki, która sprawiła, że pokochałam czytać. Z perspektywy czasu wiem, że bez tego moje życie byłoby wewnątrz bardzo puste.


Agata czyli Miniaturowa

Komentarze

Instagram

Popularne posty