niedziela, 28 lutego 2016

Czarne skrzydła – Sue Monk Kidd

Pisałam już kiedyś na blogu, że nie przepadam za literaturą kobiecą, romansami itp. (TUTAJ).  Są jednak wyjątki, po które sięgam i jednym z nich są Czarne skrzydła Sue Monk Kidd. Zdecydowanie się nie zawiodłam, ale o tym dalej.

Historia ma miejsce głównie w Karolinie Południowej na początku XIX wieku, kiedy na porządku dziennym było posiadanie na plantacjach niewolników, kobiety nie miały prawa publicznego głosu, a abolicja dopiero kiełkowała. W tych czasach przyszło żyć Sarze Grimke, która jest jedną z narratorek oraz jej czarnej służącej Hetty, zwanej Szelmie. Los połączył je podczas jedenastych urodzin tej pierwszej.

Czy wiecie, jakie są niewolnicze grzechy?

Numer jeden: kradzież. Numer dwa: nieposłuszeństwo. Numer trzy: lenistwo. Numer cztery: hałas. Niewolnik miał być jak Duch Święty – nikt go nie widział, nikt go nie słyszał, ale zawsze krążył w pobliżu, gotowy do wykonywania poleceń.

Poprzez zestawienie pani i niewolnicy miałam na początku skojarzenie, że jest to powieść podobna do Służących Kathryn Stockett. Jednak druga połowa książki rozwija jeszcze kolejne wątki walki z niewolnictwem, a także pojawia się element ruchu feministycznego. 

Czarne skrzydła to niezwykle wciągająca historia dwóch kobiet, tak różnych, a jednak walczących o to samo, chociaż innymi sposobami. Pełna wzlotów, upadków i brutalnych scen. Niewątpliwie zapadają w pamięć kary wymierzane nieposłusznym niewolnikom lub tym, którzy trafiają do aresztu. Jest kilka wstrząsających momentów, które na pewno będą do mnie powracać. 

Pojawiająca się świadomość wśród plantatorów i białych o równości człowieka o czarnej skórze, potrafi jednak ona zostać przytłumiona przez strach przed utratą pozycji. Rozmowy w zaciszu domu często nie przekładały się na opinie i sądy wyrażane na forum. 

Dodatkowo warto zwrócić uwagę na wątek walki o równość kobiet, które były dyskryminowane na każdym kroku – nie tylko w kwestiach zdobywania wykształcenia jak mężczyźni, ale również publicznego wypowiadania się. 

Dwa bardzo ważne tematy poruszone przez Sue Monk Kidd w Czarnych skrzydłach  nawet w sfabularyzowanej wersji są ujęte w sposób interesujący i wciągający. To jedna z tych lektur, które czyta się z przejęciem (bardzo dobre tłumaczenie Marty Kisiel-Małeckiej) i zmusza do zastanowienia  jeszcze długo po odwróceniu ostatniej strony. 

Wpis bierze udział w wyzwaniu: Czytam opasłe tomiska str.485.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziel się swoimi przemyśleniami na temat wpisu. Dziękuję za komentarz:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...