czwartek, 28 września 2017

[Plotki] Raz puszczone żyją wiecznie i naprawdę potrafią odebrać nie tylko spokój, ale i dobre imię (Martwy błękit – Krzysztof Bochus)

Pierwsza część przygód Christiana Abella (Czarnymanuskrypt), będąca jednocześnie debiutem Krzysztofa Bochusa, zaskoczyła mnie swoja dojrzałością i dopracowaniem literackim. Czytelnik od razu dostał w swoje ręce kompletny kryminał na wysokim poziomie. Z tego powodu oczekiwałam z niecierpliwością drugiego tomu. Martwy błękit swoją premierę miał 27 września 2017 roku.

polski kryminał retro martwy błękit krzysztof bochus christian abell sopot gdańsk w latach trzydziestych

Christian Abell po zamknięciu sprawy brutalnego morderstwa w Marienwerder wrócił do siedziby Kripo w Gdańsku. Niestety, wiosna 1933 roku przynosi kolejną tajemniczą zbrodnię. W Sopocie znany żydowski kolekcjoner Saul Rottenberg popełnia samobójstwo. Kilka dni później na plaży znalezione zostaje ciało jego żony Adele. Śmierć wyznawcy Kabały wzbudza coraz większe wątpliwości. Czy jednak nie było to morderstwo? Radca kryminalny podejmuje trop w ogarniętym coraz większą niechęcią do Żydów Gdańsku i Sopocie.

Jak wspomniałam, Czarny manuskrypt, pozostawił mnie w pewnym zachwycie czytelniczym, więc do lektury Martwego błękitu podeszłam już w pewnymi oczekiwaniami i wysoko zawieszoną poprzeczką. Czy spełnił moje wymagania? Zdecydowanie tak.

Bohater

Christian Abell to radca kryminalny, który niekoniecznie idzie z prądem. Zresztą za trzymanie się własnych zasad w Czarnym manuskrypcie ląduje w Kwidzynie. Tym razem może przesunięć lokalizacyjnych nie ma, ale… nie zawsze jego przełożonym podobają się decyzje lub jego wnioski podczas dochodzenia. To jednak jego konsekwencja, próba stania obok polityki i niechęć do nazizmu wzbudzają we mnie ogromną sympatię.

Kobiety

Tych wydaje się, że nie brakuje w życiu Christiana, ale nie jest on kreowany przez autora na Casanovę. Niewątpliwie wzbudza zainteresowanie kobiet, ale sam dość chłodno podchodzi do tematu związków i głębszych relacji. Jest jednak mężczyzną, który ma swoje potrzeby i chociaż nie są one eksponowane, to można je zauważyć. W Martwym błękicie będzie się działo więcej w tym temacie niż w poprzednim tomie.

Sopot lat 30.

Samo śledztwo i historia prowadzi bohatera uliczkami Sopotu z lat trzydziestych oraz po zakamarkach portowych Gdańska. Szczególnie te ostatnie są mroczne i skrywają wiele tajemnic. I tutaj do czegoś się przyczepię. W końcu oczekiwania miałam wielkie. To, czego bardzo mi brakowało, to mapki Sopotu (najlepiej kiedyś i dziś). Wprawdzie wszystkie ulice przetłumaczone zostały z niemieckiego na polski, to znaczy oznaczone, jak nazywają się współcześnie, ale bardzo by mi taka mapka pomogła w orientacji w terenie. Oprócz głównych ulic, nazw większości nie pamiętam, ale ja po prostu pamięci do nazw, ulic i dat nie mam.

Ten etap historyczny miasta jest szczególnie interesujący. Sopot przedstawiony zostaje jako centrum światowych spotkań, co pobudza jego intensywny rozwój. Dom uzdrojowy oraz Hotel, w którym znajduje się dom gier to miejsca, które przyciągają zagranicznych, bogatych gości. Krzysztof Bochus moim zdaniem swietnie oddał klimat Sopotu.

W skrócie

Fabuła wciąga. Trudno się oderwać od książki i razem z Christianem Abellem czytelnik poszukuje rozwiązania tajemniczych morderstw. Dodatkowym elementem dodającym mroku jest niewątpliwie temat Kabały, który wydaje się być kluczowym tropem. A gdzieś w tle można oglądać coraz bardziej rozbudzone niechętne nastroje Niemców oraz rosnąca sympatia do NSDAP.

Wydawnictwo Muza


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziel się swoimi przemyśleniami na temat wpisu. Dziękuję za komentarz:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...