czwartek, 11 maja 2017

Mściciel nie przybył z dalekiej krainy… (Czarny manuskrypt – Krzysztof Bochus)

Ostatnio mam szczęście do pięknych okładek. Tak, lubię oglądać i podziwiać nie tylko treść, ale również doceniam oprawę. Czy i przypadku Czarnego manuskryptu Krzysztofa Bochusa zawartość  dorównuje urodzie zewnętrznej? O tym poniżej.

polski kryminał niemieckie pomorze niemieckie nazwy miejscowości czarny manuskrypt krzysztof bochus muza

Bohater

Mroczne, niemieckie Pomorze w latach trzydziestych, a dokładnie Marienwerder, czyli obecny Kwidzyn – to miejsce, gdzie rozgrywa się akcja książki Czarny manuskrypt Krzysztofa Bochusa. Radca kryminalny Christian Abell zostaje zesłany na tzw. prowincję w ramach kary. Już na sam początek trafia na brutalne morderstwo księdza w kwidzyńskim kościele. Kto zamordował mężczyznę w tak okrutny sposób? I co oznacza pozostawiona wiadomość?

Krzysztof Bochus od razu wrzuca czytelnika na głęboką wodę i zderza go z drastycznymi wydarzeniami oraz postacią radcy kryminalnego. Chrisian Abell jest niewątpliwie wybitnym śledczym, który stosuje często niekonwencjonalne metody. Dodatkowo jego cechy charakteru: cynizm, drobiazgowość, nieszablonowy tok myślenia, intuicja czynią z niego interesującą postać, z którą z przyjemnością podążamy tropem zabójcy.

Intryga kryminalna jest przemyślana i komplikuje się w momentach, kiedy wydaje się, że już wszystko zostało wyjaśnione. Bardzo lubię taką formę prowadzenia fabuły, bo dzięki temu podtrzymuje moje zainteresowanie lekturą cały czas na wysokim poziomie. Autor umiejętnie buduje atmosferę tajemnicy, która ciągle się wymyka. Nic nie jest oczywiste, każdy skrywa swoje grzechy i ułomności, walczy o wpływy i władzę w mieście.

Tło społeczne

Warto zwrócić uwagę na tło społeczne lat trzydziestych na ziemiach niemieckich, a obecnie należących do Polski. Nastroje nacjonalistyczne, budowane na niechęci do obcokrajowców – Żydów i Polaków oraz płynąca z Niemiec coraz większa fala popularności Hitlera wzbudza niepokój i ukazuje w subtelny sposób zagrożenie, które za kilkanaście lat dotknie całą Europę.

Kwidzyń czy Malbork przedstawiony w mniej znanej odsłonie sprawia, że chętnie wybrałabym się tam na wycieczkę. I jak największy w Europie zamek krzyżacki odwiedzam raz na kilka lat, tak w Kwidzynie jeszcze nie byłam. Spacer śladami głównego bohatera mógłby pokazać mi miasto od innej strony.

W kilku zdaniach

W Czarnym manuskrypcie spodziewałam się więcej Krzyżaków, ale nie jestem rozczarowana. Dostałam bowiem intrygujący kryminał osadzony w czasach, których nie pamiętam za bardzo z lekcji historii. Ze świetnie wykreowanym tłem społecznym, niebanalnymi i często szorstkimi postaciami oraz mroczną atmosferą. Krzysztof Bochus pisze barwnie i w rytmie, który nadaje tempo fabule. Jestem ciekawa, czy będą kolejne części przygód o Christianie.

Lubicie kryminały osadzone w przeszłości? Czytaliście jakieś, które możecie mi polecić?

Wpis bierze udział w wyzwaniach: Czytam, bo polskie oraz Czytam nowości. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziel się swoimi przemyśleniami na temat wpisu. Dziękuję za komentarz:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...