poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Bez zbędnego gadania

Kiedyś wirtualny świat dawał większe poczucie anonimowości. Teraz (no dobra, wtedy również) można praktycznie każdego znaleźć w wyszukiwarce. Bo niemal każdy w Sieci jest, czy tego chce czy nie.

Pisząc blog jestem świadoma, że czytają go nie tylko obcy ludzie (ba, niech czytają jak najwięcej), ale też Ci bliscy, którzy znają mnie na co dzień, więc ściemniać nie mogę. Z drugiej strony publikacja zdjęć moich i mojej rodziny to pewien ekshibicjonizm. Ale cóż, pozwalam sobie na niego coraz śmielej, bo mam się czym chwalić.

W blogosferze jestem już rok (chociaż pierwsze pół ciężko zaliczyć, więc liczę, że od stycznia bywam w tym świecie) i dopiero teraz decyduję się na pierwsze wyjścia do reala. Trema. Odzwyczaiłam się już od znajomości przez Internet. Najpierw akcja Uszyj Jaśka, a teraz to. To, czyli spotkanie z Sylwią i Anią. Trzy rude na szczycie.

Sylwię poznałam już wcześniej, chociaż nie miałyśmy okazji za dużo pogadać. Wiadomo każda skupiała się na tym, aby nie popsuć maszyny do szycia. To znaczy głównie ja się na tym koncentrowałam, bo to była moja pierwsza styczność z czymś takim, więc walczyłam dzielnie, aby nie ujawniły się moje dwie lewe ręce do prac domowych. 

Teraz jeszcze miała być Przewijka (jedna z matek projektu Samo się) i do tego spotkanie miało się odbyć u Sylwii. W ostatniej chwili niemal spanikowałam i próbowałam spotkanie przełożyć, ale na szczęście się nie udało. W końcu wzięłam Gałganka i pojechałam.


Razem z dzieciakami, czyli Laurą i Ksawerym poszliśmy na plac zabaw. No i się nagadałyśmy, że ho ho. Okazało się, że nasze latorośle to mała indywidualistka i indywidualiści, więc rzadko bywały momenty, że przebywałyśmy w pobliżu. Laura pięknie lepiła babki, Ksaweremu spodobała się huśtawka (szczególnie ta obrotowa), a Gałganek upodobał sobie zjeżdżalnię. Mam jedno zdjęcie, może dwa, gdzie cała trójka jest w pobliżu. A my we trzy? Ktoś może powiedzieć, że nawet się nie spotkałyśmy.







Także po jakiejś godzince, kiedy musiałam się zwijać do domu, okazało się, że zamieniłam z dziewczynami zaledwie kilka zdań. No i teraz wyszłam na taką niekomunikatywną... blogerkę, co wyszła na chwilę do reala. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziel się swoimi przemyśleniami na temat wpisu. Dziękuję za komentarz:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...