Tak sobie czytam - Tak sobie poznaję świat

Niemal w każdym możliwym wpisie podkreślam, jak bardzo Gałganek lubi książeczki. Raduje to moje serce ogromnie, dlatego tak często o tym piszę. Dzisiaj postanowiłam w ramach projektu Tak sobie poznaję świat napisać o hitach książkowych Igorka z ostatnich miesięcy. Czytać, czytamy codziennie, na pewno dłużej niż 20 minut (przypominam przy okazji o akcji dotyczącej czytania dzieciom). 




Jedną z pierwszych, z którymi miał do czynienia był Wóz strażacki Jacka z serii Mały chłopiec wydawnictwa Olesiejuk. Początkowo (jak miał ok. 6 miesięcy) jego uwagę przyciągały obrazki - duże i kolorowe. Rozmiary książeczki są bardzo wygodne dla małych rączek takiego malucha, więc bardzo szybko nauczył się przewracać kartki. Dodatkowym plusem całej serii niewątpliwie jest również fakt, że okładka jest lekko gumowa, a kartki twarde i łatwo zmywalne. Początkowo bowiem Wóz strażacki towarzyszył nam w pierwszych podejściach przy rozszerzaniu diety, więc często na koniec nadawała się tylko do umycia (podobnie zresztą jak Igi). W tej chwili na półce brakuje zaledwie dwóch pozycji Małego chłopca i wszystkie są równie intensywnie czytane. No dobra, Dźwig Jarka, Kolejka Błażeja, Śmieciarka Jarka, Ciężarówka Czarka i Koparka Marka wysuwają się lekko na przód w tej klasyfikacji.




Drugą z tych najstarszych jest W lesie. Już po samym wyglądzie widać, jak bardzo jest eksplorowana. Igi chętnie po nią sięga, każe sobie czytać, sam też przegląda, wskazuje zwierzątka, naśladuje je. Książeczka nadal mu się nie znudziła i przynajmniej raz dziennie musi być przeczytana.






Ukochaną książką jest nadal Księga dźwięków, o której już pisałam kilka razy. w tej chwili zna już każde zwierzę z książeczki i potrafi je naśladować.





Jedną z atrakcyjniejszych pozycji jest książka w kształcie traktora. Mamy wprawdzie egzemplarz, który nie wydaje żadnych dźwięków, chociaż ma przycisk do muzyczki, ale zorientowaliśmy się za późno, aby reklamować. Są tam i świnki, i krówki, i oczywiście tytułowy traktor z przyczepą.





W dalszym ciągu wiele radości przynosi Igiemu czytanie książeczki Gąsienica i Słonik z serii Mój maluszek. Mają one wystające części i jedynym ich minusem jest to, że te elementy są pluszowe. Oprócz ręcznego wyprania, nie znalazłam innej możliwości ich wyczyszczenia. Książeczki mają krótkie i proste teksty, duże obrazki. 






W ulubionych egzemplarzach Gałganka znalazła się też książka, która wydaje dźwięki. To Podróżnik Gucio poznaje. Zwierzęta świata. Jej niewątpliwą zaletą, oprócz dużego formatu, kolorowych i wyraźnych obrazków, są same dźwięki. Ryczący słoń czy lew brzmią faktycznie bardzo realnie. Na początku obawiałam się, że Igi będzie się bał tych odgłosów, ale okazało się, że pomogły mu szybciej nauczyć się wydawać dźwięki naśladujące słonia, lwa, wilka czy małpy (te ostatnie lepiej naśladuje ode mnie. 







Hitem, odkąd trafiły pod nasz dach, są książki Poznaję kolory. Zwierzęta i Poznaję kolory. Owoce i warzywa wydawnictwa SBM. Uczą dziecko nie tylko kolorów, ale i nazw poszczególnych zwierząt, owoców i warzyw. Zresztą rodziców również, ponieważ jest tu sporo bohaterów dotąd nam nieznanych. Świetnie wydana, obrazki wyglądają jak fotografie, przez co nie odbiegają od rzeczywistości i Igi nie ma problemu wskazać to samo warzywo w książce i na swoim talerzu.






Malutka książeczka Piesek poznaje życie na wsi, to wspaniała opowieść o nowym lokatorze, który poznaje otoczenie, dzięki pozytywnemu nastawieniu i pomocy nowych przyjaciół. 






Igi bardzo lubi układać puzzle. Okazało się, że wydawnictwo Zielona Sowa ma propozycję dla takich maluchów, które chcą układać i kochają czytać. Wydawało mi się, że to dla niego za trudne, ale nie. Śmiga jak zawodowiec.






Na koniec jeszcze niesamowita książka, którą wszyscy jesteśmy zachwyceni, ponieważ zawiera ogromną ilość historii i można ją czytać na wiele sposobów, czyli Mamoko wydawnictwa Dwie siostry. Pozycja obowiązkowa.






Jak sami się zorientowaliście, niektóre z tych książek są z nami od dłuższego czasu, inne trafiły w łapki Gałganka niedawno. Od razu też napiszę, że taki porządek na półce z bajkami Igiego zdarza się niezwykle rzadko, ponieważ codziennie do czytania trafia kilkanaście książek. A jako, że sam je wybiera, przynosi i odnosi, to jest tam przeważnie wielki chaos. Jednak nikomu z nas on nie przeszkadza, bo Gałganek świetnie się w nim odnajduje.

Komentarze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwuj mnie na Instagramie