Smocza straż - Brandon Mull

O cyklu Baśniobór słyszałam już wiele, ale jakoś nie było okazji i w sumie czasu, aby po nią sięgnąć. Jednak kiedy trafiła w moje ręce kontynuacja, czyli Smocza straż Brandona Mulla, to nie wahałam się ani chwili tylko niemal od razu zaczęłam czytać. I jak?



Przyznaję się bez bicia, chętnie sięgam sama po książki dla dzieci. Nie tylko dla takich, jak moje dzieci, ale i trochę starszych. Uwielbiam wyszukiwać dla nich perełki, które będą mogły czytać, jak będą starsze.

Nie przepadam wprawdzie czytać od środka serii, ale w tym przypadku jest trochę inaczej. Smocza straż rozpoczyna bowiem kolejny cykl, chociaż nawiązuje do Baśnioboru.

Fabuła

Kendra i Seth Sorensonowie mieszkają wraz z dziadkami w Baśnioborze, czyli w magicznym rezerwacie. Pozornie, dla zwykłego człowieka, to po prostu ogrodzony, wielki teren w lesie. Pewnego dnia, do jego bram podjeżdża tajemniczy przybysz, ale jej nie przekracza. Odbywa krótką rozmowę z dziadkiem Sorensenem, który jest kapitanem Rycerzy Świtu. Ta wizyta rozpoczyna cały ciąg wydarzeń. Przed Kendrą i Sethem stanie ogromne wyzwanie.

Smoki i inne magiczne stworzenia

W Smoczej straży nie zabraknie magicznych stworzeń - od wróżek poprzez fauny aż po trolle. Brandon Mull korzysta z całego wachlarza dostępnych istot w świecie fantasy - od tych, mających baśniowe korzenie, a także pochodzących z mitologii z różnych części świata. Bardzo podobał mi się pomysł na Fauny. Umiejętnie "przerobione" zachowały swoje podstawowe cechy i wprowadzały wiele zabawnych sytuacji.

Akcja, przyjaźń, miłość

Młody czytelnik znajdzie w Smoczej straży akcję, walki, pościgi, intrygi i to, o czym marzy przede wszystkim chłopiec. Ale i dziewczęcych tematów nie brakuje. W końcu bohaterami jest Kendra i Seth - rodzeństwo o różnych temperamentach i zainteresowaniach. Finalnie daje to bardzo ciekawy miks, który po prostu nie jest nudny. Nie ma tutaj przewagi żadnej z płci, przez co lektura staje się fascynująca zarówna dla chłopaka, jak i dla dziewczyny. Mnie, dorosłą kobietę, również książka wciągnęła i nie mogłam sie od niej oderwać.

W skrócie

Lekko napisana, dobrze przetłumaczona (Rafał Lisowski), a do tego bardzo ładnie wydana. Brandon Mull pozytywnie zaskoczył mnie Smoczą strażą, którą przeczytałam z ogromną przyjemnością. Nie dziwi mnie fakt, że cykl Baśnioboru jest popularny wśród młodych czytelników. Sama dałam się zaczarować i będę czekać na kolejną część przygód rezultnego i odważnego rodzeństwa. Książkę można już czytać od 9-10 roku życia.

Wydawnictwo WAB



Komentarze

Instagram

Popularne posty