środa, 18 października 2017

Książka dzieciństwa - Ania z Zielonego Wzgórza i Dzieci z Bullerbyn

Książka dzieciństwa to cykl wpisów gościnnych, do którego zaprosiłam innych blogerów. Być może część z nich znacie, być może to będzie okazja, aby poznać nowe, interesujące blogi.Dzisiaj o swojej lekturze z dzieciństwa opowie Małgosia z bloga Jaśkowe klimaty. Zapraszam!

ania z zielonego wzgórza dzieci z bullerbyn książki dzieciństwa jaśkowe klimaty



Dziś zapraszam Was na nieco inny wpis, ale obiecuję, że niejednemu z Was przypomni on coś niesamowicie przyjemnego. Być może spowoduje on to, że wrócicie myślami do dziecięcych lat beztroski, szaleństw na dworze, zabaw na podwórku lub przypomnicie sobie książki z waszego dzieciństwa. Może ten Wpis zachęci Was do sięgnięcia po lektury z Waszej młodości lub podsuniecie ją własnym dzieciom.

Odkąd nauczyłam się czytać sama, czytanie sprawiało mi niesamowicie dużo frajdy, Czułam się wtedy taka samodzielna i bardzo dorosła. Do biblioteki zapisałam się, jako 5-letnia dziewczynka i razem z moją o 3 lata starszą siostra uwielbiałyśmy w niej przesiadywać. Co tydzień lub dwa musiałyśmy pójść po nową porcję książek do czytania. Dla mnie to zawsze była wyprawa po nieznane. Nie mogłam się już doczekać, kiedy zupełnie sama zacznę chodzić do biblioteki. W czytanie na początku z pomocą siostry, a potem sama wciągnęłam się na dobre.

Poniżej znajdziecie dwie z kilku ulubionych książek z mojego dzieciństwa. Zapraszam.

Zdecydowanie zawsze nr jeden jak dla mnie w moim sercu zajmować będzie
„Ania z Zielonego Wzgórza” L.M. Montgomery. Sama nie wiem, ile razy przeczytałam tę książkę, w każdym razie był taki czas, że teksty wypowiadane przez bohaterów znałam na pamięć. Tą i jeszcze kilka innych pozycji, które wyszły spod pióra Montgomery uwielbiałam, choć to Ania zdecydowanie najbardziej przypadła mi do gustu. Razem z główną bohaterką Anią rozpaczałam nad jej losem, przeżywałam to jak zafarbowała włosy. Chwila, w której Ania musiała opuścić swój rodzinny dom była dla niemałej wtedy dziewczynki czymś niewyobrażalnym. Z zapartym tchem przeczytałam całą serię książek o Ani.

Ania z Zielonego Wzgórza” to seria powieści dla młodzieży autorstwa kanadyjskiej pisarki Lucy Maud Montgomery opowiadająca o losach Ani Shirley, osieroconej dziewczynki wychowanej w Avonlea, przez rodzeństwo Marylę i Mateusza Cuthbertów. Zdecydowanie całą seria Ani są to książki z mojego dzieciństwa.

Ania z Zielonego Wzgórza
Ania z Avonlea
Ania na Uniwersytecie
Ania z Szumiących Topoli
Wymarzony dom Ani
Ania ze Złotego Brzegu
Dolina Tęczy
Rilla ze Złotego Brzegu
Ania z Wyspy Księcia Edwarda- tej niestety nie przeczytałam.


„Mark Twain, po przeczytaniu książki nazwał Anię najukochańszym dzieckiem literackim od czasów Alicji w Krainie Czarów.”

Chciałabym jeszcze wspomnieć o jednej książce, którą jako dziecko uwielbiałam.  Może nie będę oryginalna, są to „Dzieci z Bullerbyn” Astrid Lindgren. Książka jest bardzo wciągająca od samego początku. Uwielbiałam czytać i przeżywać wspólnie z bohaterami ich przygody. W książce tej dziewczynka o pięknym imieniu Lisa opowiada o przygodach swoich i innych dzieci z osady, w której zamieszkiwali. „Dzieci z Bullerbyn” to powieść napisana w 1947 roku przez szwedzką pisarkę dzieciecą-Astrid Lindgren. Książka opisuje życie sześciorga dzieci z małej szwedzkiej wioski Bullerbyn. Książka składa się z trzech części, a każda część podzielona jest na rozdziały. Czyta się ją niezwykle szybko i przyjemnie.

Bohaterami są rodzeństwo Lisa, Lasse i Bosse, oraz siostry Anna i Britta, a także jedynak Olle. Jednak jedynakiem nie jest na zawsze, ponieważ na świat przychodzi maleńka dziewczynka, która jest jego siostrą. To jedyna z dosłownie kilku książek, które przeczytałam kilka. Za każdym razem tak samo, przejmując się losami bohaterów, i z nimi przeżywałam ich przygody. Dziś wracając do niej wspomnieniami przypomina mi moje dzieciństwo na wsi, zabawy z rodzeństwem i sąsiadami, małe kłótnie z nimi. Dalekie wyprawy po okolicy, a w sumie aż tak daleko nigdy się nie oddalaliśmy. Te wszystkie wspomnienia wracają do mnie za każdym razem, kiedy pomyślę o tej książce.


Do dziś pamiętam mój domek na drzewie, który sama zrobiłam z kilku desek w tajemnicy przed moją mamą. To miejsce to był taki mój mały azyl, strefa bezpieczeństwa i zbierania myśli. Ania z Zielonego wzgórza to była pierwsza książka, którą kupiłam za własne, muszę powiedzieć, że dość długo odkładane pieniądze. I możecie się domyśleć, jaka była moja rozpacz, kiedy to nie tak dawno kazało się, że książki, o które poprosiłam moją mamę, a ta wysłała mi je paczką niestety gdzieś przepadły. Sama nie wiem, czy jeszcze się odnajdą, choć mam taką nadzieję. Po dwudziestu pięciu latach niesamowicie miłą wspominam ten czas spędzany z książką w dłoni. Dziś próbuję zachęcić mojego młodszego synka do wspólnego czytania. I mam już swój mały sukces, Jasiek bez porcji wieczornego czytania po prostu nie zasypia.

Małgosia z Jaśkowe klimaty

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziel się swoimi przemyśleniami na temat wpisu. Dziękuję za komentarz:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...