środa, 12 października 2016

Kubuś Puchatek, Tomek Wilmowski - Książka z dzieciństwa

Książka dzieciństwa to cykl wpisów gościnnych, do którego zaprosiłam innych blogerów. Być może część z nich znacie, być może to będzie okazja, aby poznać nowe, interesujące blogi. Dzisiaj o swojej lekturze z dzieciństwa opowie Magdalena z Rudoróżu. Zapraszam!

książka dzieciństwa kubuś puchatek tomek w krainie kangurów wharton king


Siedzę i próbuję sobie przypomnieć tę jedną, ukochaną. I za cholerę nie mogę.

Jako dziecka czytano mi bardzo dużo. Moja mama jako legendę opowiada, że miałam jakąś ukochana bajkę, którą czytano im na głos w kółko, a ja  z wypiekami czekałam na moment aż bohater tak się przestraszy, że mu majtki spadną. Po tej kulminacji traciłam lekko zainteresowanie końcem historii, aż znów pojawiała się wyczekiwana scena. Ale co to była za książeczka - nie mam pojęcia.



Wiem, że lubiłam też Kubusia Puchatka, chyba do dziś jest w domu książeczka, w której czarno białe ilustracje zostały przeze mnie zamaszyście pokolorowane. Z dzieciństwa, takiego wczesnego, więcej nie pamiętam.

Odkąd sama nauczyłam się czytać - czytałam tony książek. Panie z biblioteki pobliskiej pozwalały mi wchodzi do niedostępnych dla innych regałów i “szukać coś dla siebie”, a ja oczywiście byłam wtedy bardzo dumna. Co było w domu do przeczytania, też zostało przeczytane. Była tego taka masa, że ciężko jest mi przypomnieć sobie coś szczególnego.

Pamiętam, że bardzo lubiłam książki Musierowicz. Czytałam je po kolei, łykałam jak odcinki najlepszego serialu.

Ojciec zaraził mnie miłością do Alfreda Szklarskiego i przygód Tomka Wilmowskiego. Może stąd się wzięła we mnie dusza włóczęgi i chęć do podróżowania ? Tego nie jestem pewna, ale pamiętam, że uwielbiałam z Tomkiem przemierzać Amerykę Południową czy spotykać Indian.


W podstawówce, jakoś pod koniec, na wakacjach jedyne co pakowałam to plecaki wypełnione książkami A że wakacje zazwyczaj spędzałam na wsi, czytanie odbywało się na okrągło. Czytałam Whartona, czytałam Jonathana Carrolla (uwielbiałam ten realizm magiczny), Kolejne tomy ani z Zielonego Wzgórza dość mnie nudziły. Czytałam Stephena Kinga, właściwie to, co wpadło mi w ręce.


To uwielbienie do czytanie zostało do dziś. Teraz przy łóżku piętrzy mi się masa książek do przeczytania, wcale nie w jednym gatunku. bo obok kryminału leżą reportaże i eseje filozoficzne. A zaraz przy podręcznikach do grafiki powieści hiszpańskie. Taki misz masz, jak mozaika moich zainteresować. Ale fajnie, że mnie rodzice nauczyli miłości do książek, jestem im za to mega wdzięczna. 

Magdalena Rudoróż

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziel się swoimi przemyśleniami na temat wpisu. Dziękuję za komentarz:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...