piątek, 5 sierpnia 2016

Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości – Swietłana Aleksijewicz

Do tej pory większość książek, które czytałam i dotyczyły w jakiś sposób Rosji lub Związku Radzieckiego, miały formę dokumentu lub reportażu. Pewnie dlatego Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości zaskoczyła mnie pod tym względem.  Składa się bowiem z wypowiedzi wielu ludzi.



Swietłana Aleksijewicz przez dwadzieścia lat rozmawiała z mieszkańcami skażonej ziemi czarnobylskiej, wysiedleńcami z tych terenów, lekarzami, pielęgniarkami, naukowcami. Każdym, kto był w jakiś sposób powiązany z wybuchem reaktora. Wszystkie te wypowiedzi spisała w formie monologu i wydała. W ten sposób powstała bardzo intymny, osobisty przekaz mówiący o tym, co działo się w 1986 roku i w latach późniejszych. Jaki wpływ miała katastrofa nuklearna w Czarnobylu na mieszkańców okolic, jak przebiegały prace nas usuwaniem skutków tuż po wybuchu i jakie to miało konsekwencje na życie ludzi w ten proces zaangażowanych.

Całość jest bardzo dokładnie przemyślana i ułożona w odpowiedni sposób. Zestawienie otwiera przejmujący monolog kobiety, żony likwidatora. Opowiada ona o ogromnej miłości do męża, który brał bezpośredni udział w akcji ratowniczej na samym reaktorze tuż po wybuchu. Historia jej niewyobrażalnego uczucia zestawionego z umieraniem najbliższego człowieka sprawiła, że zastanawiałam się, czy jestem w stanie w dalszym ciągu czytać i przyjmować takie dawki emocji. Zbiór kończy podobna opowieść.

Pierwsze co chyba od razu uderza w człowieka to fakt, że nikt nie informował o konsekwencjach, jakie może nieść ze sobą wystawienie się na promieniowanie. A to po katastrofie było ogromne i tak naprawdę nikt nie powinien tam przebywać, ani w obrębie wielu kilometrów. Tym bardziej ez odpowiedniego sprzętu czy odzieży ochronnej. Przerażające są relacje likwidatorów, ale również zwierzchnictwa czy naukowców, którzy nawet dysponując odpowiednimi środkami, nie edukowali pracujących ani mieszkańców okolic, aby… nie wywołać paniki.
Skąd wypatrywać pomocy? Na co czekać? Rosja nigdy nie ratowała swoich ludzi, bo jest wielka, nieskończona. Szczerze mówiąc, nawet nie czuję, że Rosja jest moją ojczyzną – nam wpojono, że naszą ojczyzną jest Związek Radziecki.
Słowem klucz jest tutaj czasownik „wpojono” – na kartach Czarnobylskiej modlitwy rysuje się obraz ludzi, którzy po prostu byli nauczeni, aby ufać władzy. Jeśli Gorbaczow mówi w radio, że nic się nie dzieje złego w Czarnobylu, wszystko opanowane i to zachodnie państwa sieją dezinformację, aby zaszkodzić ZSRR, to człowiek radziecki w to wierzył bez żadnych wątpliwości. Ci, którzy się zastanawiali, byli zastraszani, zabierano im legitymacje partyjne, sądzono i skazywano za zdradę.
…Młodzi chłopcy… Stoją w lesie niedaleko reaktora i chłoną rentgeny. Rozkaz! Stan wojenny! Ale po co było posyłać tam taką masę ludzi, napromieniowywać? Po co? (Podnosi głos do krzyku). Potrzebni byli specjaliści, a nie materiał ludzki.
Katastrofa w Czarnobylu została wykreowana przez władzę jako wojna, dywersja zachodnia. Zgłaszali się ochotnicy, aby „walczyć” za ojczyznę, aby zostać bohaterami. Dostawali podwójną, a nawet potrójną wypłatę, medal i dyplom po wszystkim. A potem… Potem umierali w ogromnym męczarniach. Nikt nie mówił, czym jest promieniowanie, jak wpływa na ludzi, zwierzęta, życie. Było to nawet zabronione, aby nie siać paniki.
Ludzie we wsiach kompletnie nie rozumieli, co się stało. Coś wybuchło, ale pożar ugasili. Plony obrodziły wyjątkowo w tym roku, było co zbierać, z czego robić przetwory. A tutaj przychodzili wojskowi z automatami (na promieniowanie??) i zabraniali pić mleko, orać. Z drugiej strony władza wymagała realizacji planów, więc nawet dzieci szły do wykopów, a pył był najbardziej radioaktywny. Zresztą nikt nie wiedział, czym jest promieniowanie dokładnie. W końcu nikt tego nie widział.
A za wszystkim stał socjalizm.
Skrzyżowanie więzienia z przedszkolem – to właśnie jest socjalizm. Radziecki socjalizm. Człowiek oddawał duszę, sumienie, serce, a w zamian dostał kartkę żywnościową.

Czarnobylska modlitwa porusza wiele tematów: czym była katastrofa w Czarnobylu w oczach mieszkańców, jak władza podchodziła do stanu wyjątkowego i jak usuwała skutki. Jakie konsekwencje na życie zwykłych ludzi miał wybuch oraz decyzje z góry. Odsłania, jak bardzo spętany przez państwo i ufny był człowiek radziecki.  Już sama nie wiem, co przeraziło mnie bardziej: obraz po uszkodzeniu reaktora czy ta cała indoktrynacja i manipulowanie ludem przez tych, którzy sprawowali najwyższą władzę – najpierw w Związku Radzieckim, a później w Rosji. Nic dziwnego, że do teraz na wsiach słychać hymny ku czci Stalina, skoro przez wiele, wiele lat człowiekowi było wpajane, że zachód to zło, chce tylko zniszczyć ojczyznę, a prezydent/car czy ktokolwiek rządzi państwem, ma zawsze rację i mówi prawdę.

Wpis bierze udział w wyzwaniach: Rosyjsko mi! , Biblioteczne IV i Historia z trupem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziel się swoimi przemyśleniami na temat wpisu. Dziękuję za komentarz:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...