środa, 1 lutego 2017

Ania z Zielonego Wzgórza, Harry Potter - Książka dzieciństwa

Książka dzieciństwa to cykl wpisów gościnnych, do którego zaprosiłam innych blogerów. Być może część z nich znacie, być może to będzie okazja, aby poznać nowe, interesujące blogi. Dzisiaj o swojej lekturze z dzieciństwa opowie Iza z Nie tylko różowo. Zapraszam!





Tylko jedna półka


Biblioteczka w moim rodzinnym domu nie była zbyt duża. Książki dziecięce mieściły się na jedej półce, co jest obecnie dla mnie nie do pomyślenia, bo polciowe książeczki nie mieszą się na kilku. Nie pamiętam, by ktoś czytał mi przed snem, może dlatego w wieku 4,5-5 lat czytałam już sama. 

Na półce stały głównie książki po moim starszym rodzeństwie, książeczki z lat 80., czyli m.in. seriaPoczytaj mi mamo. Pamiętam O Ali, Wojtku, kocie i rysowaniu na płocieCo w rurach piszczy czy Ten dziwny Eryk. Do dziś leżały one gdzieś u mojej mamy, zrobiłam więc sobie wycieczkę w poszukiwaniu przeszłości.



Znalazłam także Serię z Wiewiórką, książeczki Kolorowy balonik, W tym sęk czy Kawka, Lulek i Sebastian oraz wiele innych.

Na moich dziecinnych półkach były głównie cienkie, broszurowe książeczki: Bortolio w królewskim pałacuWesele LuletkiJak myszy zjadły PopielaLaila i czarne łabędzie, czy Nie płacz, Koziołku. Jako dziecko tych grubszych nie czytałam i tak do dzisiaj nie mogę pojąć, jak taki mól książkowy jak ja, nigdy nie czytał Kubusia Puchatka czy Ronji, córki zbójnika

Jedną z pierwszych, wyłącznie moich książeczek była kartonowa, z uchwytem, Mała Minnie i butelka mleka. Pamiętam kolorowe obrazki z postaciami Disneya w wersji niemowlęcej i opowieść o Minnie, która zrobiła butelkę mleka, ale go nie skosztowała, bo dzieliła się z przyjaciółmi Mickim, Daisy i Donaldem.

Być jak Sara lub Ania

Jako dziewczynka najchętniej czytałam oczywiście o moich rówieśniczkach. Najbardziej lubiłam Małą Księżniczkę Burnett- pokochałam Sarę za jej wyobraźnię, za odwagę i ducha walki, za to, że się nie poddała i wierzyła, że jej ojciec się odnajdzie. I te kolorowe Indie. To chyba moja ulubiona książka z dzieciństwa. Chciałam być jak Sara. 

Drugą dziecięcą bohaterką, którą uwielbiałam była oczywiście Ania z Zielonego Wzgórza.Niesforna, uparta, chodząca własnymi ścieżkami, zaczytana i zakochująca się w Gilbercie- uwielbiałam ją i uwielbiam do dziś.


Szczególnie bliskie były mi także bohaterki Jeżycjady Małgorzaty Musierowicz. Czytałam książki, a w myślach chodziłam ulicami znanego, pobliskiego Poznania.

Lubiłam też czytać Biblię w obrazkach dla najmłodszych- chyba każdy miał wtedy takie małe wydanie w niebieskiej okładce- na jednej stronie był prosty tekst, na drugiej obrazek. Muszę taką zakupić dla moich dzieci. Mieliśmy też w domu Życie Jezusa Chrystusa i Dzieje apostolskie, w formie komiksu- to sie dopiero świetnie czytało!

Pierwsze razy

Dzieciństwo to pierwsze razy, także te książkowe. Pierwszy raz płakałam nad książką czytając O psie, który jeździł koleją. Pierwszą książką, którą zapragnęłam mieć na własność, był Cudaczek Wyśmiewaczek Julii Duszyńskiej, a pierwszą dorosłą lekturą i to w dodatku romansem, byłPocałunek Judasza Victorii Holt. Ale jeden pierwszy raz wciąż przede mną- książką, której nigdy nie przeczytałam, a bardzo chcę są Opowiadania miesięczne- Serce Amicisa- w końcu po wielu poszukiwaiach znalazłam ją u mamy na strychu- perełkę z 1962 roku!

Potteromania

Nie ominęła ona i mnie! Pierwszy raz Pottera przeczytałam chyba w 3 klasie podstawówki. Książkę pożyczyłam od koleżanki i się zakochałam. Na właśność kupiłam najpierw chyba Czarę ognia, po którą o północy stałam pod księgarnią, bo dokładnie o tej porze miała miejsce jej premiera. Później dokupiłam poprzednie pozycje, a na kolejne czekałam z niecierpliwością- opasłe tomy potrafiłam pochłonąć w 2-3 dni . Księgi Harrego Pottera są chyba najbardziej zczytanymi książkami na mojej półce- kilkakrotnie je czytałam, do dziś uwielbiam do nich powracać. Ten mały czarodziej zaczarował moje nastoletnie lata.



Biblioteka

Dość szybko, bo w wieku chyba sześciu lat, zapisałam się do biblioteki, którą mam dwa domy dalej. Potrafiłam chodzić do niej codziennie, do dziś uwielbiam to miejsce, regały pełne książek w klimatycznym zabytkowym budynku. Z działu dziecięco-młodzieżowego przeczytałam większość pozycji. Jako nastolatka zaczytywałam się w powieściach Krystyny Siesickiej. Uwielbiałam Kapryśną piątkową sobotęNie ma z kim tańczyć czy Gorzkie słodkie pocałunki. Lubiłam też powieści Ewy Nowak. Porwała mnie seria Aleksandra Minkowskiego z Martą Patton- przygody Marty, Patryka i Filipa czytałam z wypiekami na twarzy. I tak wertując po kolei działy dziecięcej biblioteki dotarłam do przygodówek Joanny Chmielewskiej, a od nich już na dział dla dorosłych po kolejne pozycje tej autorki.


Książki towarzyszyły mi od dzieciństwa, jako nastolatka wszędzie chodziłam z książkami, czytałam nawet na lekcjach, trzymając książkę na kolanach pod ławką. Nie potrafiłam oderwać się od książek- zostało mi to do dziś.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podziel się swoimi przemyśleniami na temat wpisu. Dziękuję za komentarz:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...